<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Angmar blog RPG &#187; D20 &#8222;El&#8221; historie sesji</title>
	<atom:link href="http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&#038;cat=4" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://angmar.adminbros.com</link>
	<description>Blog "Sekty RPG"</description>
	<lastBuildDate>Thu, 12 Aug 2010 18:54:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Historia B&#8217;Rial &#8211; Choć bała się przejeżdżać koło Pharest, B’Rial i jej towarzysz nie napotkali tu żadnych kłopotów.</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=206</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=206#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 07:41:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Endaer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia B'Rial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=206</guid>
		<description><![CDATA[1 do 3 Desanvera Choć bała się przejeżdżać koło Pharest, B’Rial i jej towarzysz nie napotkali tu żadnych kłopotów. Najwyraźniej niezauważeni minęli miasto, które dla obojga było ojczyzną. Czym bliżej było do Rzeki Mil znaczącej granicę między Regionem Pharest a Królestwem Milendii, tym złodziejka czuła się nieco lepiej. Trzy tygodnie później zimne wody rzeki Mil [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>1 do 3 Desanvera</strong></p>
<p>Choć bała się przejeżdżać koło Pharest, B’Rial i jej towarzysz nie napotkali tu żadnych kłopotów. Najwyraźniej niezauważeni minęli miasto, które dla obojga było ojczyzną. Czym bliżej było do Rzeki Mil znaczącej granicę między Regionem Pharest a Królestwem Milendii, tym złodziejka czuła się nieco lepiej.</p>
<p>Trzy tygodnie później zimne wody rzeki Mil oznajmiły że oto B’Rial, ze swym kochankiem, którego od tygodni nie mogła nawet dotknąć, dotarła do Milendii. Może i dobrze, bo pogoda dawno już się zepsuła. Śnieg prószył niemal nieustannie, a nocami robiło się tak zimno, że spali owinięci oboma kocami, razem, a i tak w ubraniach.</p>
<p>Hrawla, miasto które wyrosło na handlu z Pharest przywitało ich zabawą i to pomimo fatalnej pogody. Jakoś w między czasie, kiedy podróżowali, skończyła się wojna, której epizod przeżyli najpierw w Pharest w czasie szturmowania Błękitnej Damy, a później w lesie, gdy to oni byli obiektem napaści niebieskich. Tu postanowiono to uczcić. Ludzie chyba nudzili się czekając na nadejście Festiwalu Zimowego&#8230; z drugiej strony każda okazja do zabawy jest mile widziana&#8230; a poza tym przy tej okazji B’Rial mogła zrealizować swój pomysł&#8230;</p>
<p>Przyszło jej to do głowy jakoś tak w trakcie podróży. Nie mogła przecież zaczynać wizyty w każdym obcym miejscu od dokonania kradzieży&#8230; w końcu przecież ktoś by ich dorwał, jak nie stróże prawa, to miejscowi złodzieje&#8230;a nie wiadomo kto byłby gorszy&#8230; Jednak Nevis był przecież bardem, a jego głos, który wprawdzie słyszała tylko przy porannym goleniu (bardzo usilnie nalegała by to robił, jako że drapiąca broda gdy pieścił ją między udami strasznie ją rozpraszała&#8230;), był naprawdę niezły. Gdyby tak połączyć jego talent z jej umiejętnością tańca&#8230; Ich występ mógłby stać się źródłem dochodów&#8230; a gdyby do tego dobrze poszedł, może zwabiłby ludzi których warto skubnąć&#8230; Mogliby z tego całkiem dobrze żyć&#8230; Nawet mimo jego postaw.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Miasto było zatkane ludźmi. Przyjezdni tłoczyli się przy bramach. Minstreli, bardów, sztukmistrzów i całej masy niewydarzonych grajków było więcej niż pcheł na stadzie bezpańskich psów&#8230; B’Rial i Nevisa otaczała muzyka, rozmowy, zapachy i kolory. Były sztuczne ognie, pokazy iluzji magicznej i sztuczek prestidigitatorów. Piekarze sprzedawali ciepłe bułki zapiekane z kiełbasą, miodem, kandyzowanymi owocami, z dudek masarzy dochodziły niesamowite zapachy pieczonych kiełbas, placków mięsnych, pasztetów i pierogów&#8230;</p>
<p>Nim przebili się do dzielnicy rzemieślniczej, która zawsze jest najlepszym miejscem dla niezbyt bogatych i nie przesadnie wymagających podróżnych, B’Rial kupiła im zimowe ubrania, niezbędne zapasy, a specjalnie dla siebie, nieco frywolną suknię, która miała być jej kostiumem w czasie występu.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>To musi być przekleństwo. Gdzie by się nie pokazała, w jakim towarzystwie, czy nastroju, B’Rial była świadkiem rzeczy niepokojących i w jakiś sposób związanych z jej osobą. Najpierw była śmierć To’Lemana, potem pojawienie się Beri&#8230; teraz&#8230;</p>
<p>W tłumie jakiś mężczyzna pokazywał bardzo sprawnie wyrysowany portret ukazujący nikogo innego, tylko ją samą! Jednak najdziwniejsze było to, że jakaś kobiecina rozpoznała ją na tym portrecie&#8230; chociaż nie, najdziwniejsze było to, że nie wskazała jej, mimo że stała najwyżej dziesięć kroków od nich&#8230; O ile dało się ich zrozumieć, co wcale nie było łatwe w tym tłumie, kobieta pasująca do portretu znajdowała się gdzieś dalej w mieście, w towarzystwie jakiegoś przyjezdnego maga!!</p>
<p>Jest!</p>
<p>Rzeczywiście. Gdyby B’Rial już dwa razy nie przeżyła takiego spotkania, szok wbiłby ją w ziemię&#8230; a tak jedynie postarała się sprawdzić kim ona jest&#8230; Podobieństwo było wszak uderzające&#8230; Ta kopia, jeśli nią jest, mogła być wykonana tylko ja jej wzór&#8230; no chyba że Farbo jednak złapał Beri, ale w to Verrakai jakoś wątpiła&#8230; Jeśli nie, to byłaby kopia kopii, co wyjaśniałoby nieznaczne różnice&#8230; No bo co innego&#8230; Zostałaby wyłącznie matka&#8230; a ta nie żyje od pół wieku prawie &#8230;</p>
<p>Wykrycie magii&#8230; byle tylko zasięg zmysłów pozwolił na rozpoznanie &#8230;</p>
<p>Kopia&#8230; Delikatna emanacja charakterystyczna dla tych istot stworzonych magią była nie do pomylenia kiedy ktoś się z nią już wcześniej spotkał. A jakby były jakieś wątpliwości, elfka wyczuła u niej obecność naszyjnika z niezapominajką&#8230; Farbo nadal działał mimo powiadomienia straży miejskiej&#8230;</p>
<p>Pojawił się z nikąd&#8230; Mężczyzna który chwilę wcześniej wypytywał o nią&#8230; Błysnęło zaklęcie&#8230; Przyzywanie&#8230; Szkoła czarów bojowych&#8230; W kopię Drowki trafił pocisk który przez chwile zalśnił zielenią typową dla Kwasowej strzały Melfa&#8230; by zniknąć&#8230;</p>
<p>Ktoś zawołał&#8230; Morderca&#8230; Ktoś wskazał gdzie ucieka&#8230;</p>
<p>Jednak B’Rial wpatrywała się w kobietę&#8230;</p>
<p>Matka!&#8230; Niemożliwe&#8230; Nic w magii jaka ją otaczała nie dałoby efektu odparcia zaklęcia&#8230; to mogła być tylko wrodzona zdolność oryginału&#8230; zdolność, której B’Rial nie posiadała&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Karczma jednak się znalazła. Pokoik mieli na poddaszu. Duszący zapach kurzu świadczył jak rzadko karczmarz musiał go wynajmować. Wyposażenie też nie było powalające. Goła podłoga i dwa łóżka&#8230; tym razem o jedno za dużo&#8230; Nawet niepokojące zdarzenia jakich byli świadkami nie zniechęciły ich by wykorzystać to pomieszczenie na wszelkie możliwe sposoby.</p>
<p>I skorzystali, skwapliwie, chętnie i dogłębnie&#8230;</p>
<p>Tej nocy kochali się, tyle razy ile sił im starczyło&#8230; użyli balii, rozgrzani porządnie po raz pierwszy od tygodni i obu łóżek&#8230; a także framugi drzwi&#8230;podłogi&#8230; i właściwie każdego pomysłu jaki im do głów przyszedł.</p>
<p>Szczęśliwa i spełniona, B’Rial zasnęła&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Nowy dzień zaczął się naprawdę dobrze. Przytuleni B’Rial i Nevis nie mieli ochoty się ruszać. To co zdarzyło się, albo nie zdarzyło kopii kogoś kto nie żyje od pół wieku jakoś nie mogło wtargnąć między nich. Jednak umysł elfki pracował jak zawsze na wysokich obrotach&#8230;</p>
<p>Pierwszy wniosek&#8230; trzeba wysłać wiadomość&#8230; Beri jest w Pharest już prawie miesiąc&#8230; powinna wiedzieć, że matka znowu żyje, no i może jej poszukać.</p>
<p>Wniosek drugi&#8230; Ojciec jej szuka&#8230; Wprawdzie B’Rial nie umiała powiedzieć po co, ani czemu dopiero teraz, jednak nie potrafiła znaleźć nikogo innego, kto mógłby jej szukać, zwłaszcza w Milendii, gdzie była po raz pierwszy w życiu.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Przywołanie gołębia pocztowego potrafi być całkiem stymulujące dla męskich zmysłów&#8230; zwłaszcza jeśli się go dokonuje w stroju w jakim się na świat przychodzi&#8230; Elfka nie miała się wszak czego wstydzić&#8230; Swój nowy kolor skóry przestał jej przeszkadzać już całe tygodnie temu&#8230;</p>
<p>Wiadomość była prosta. B’Rial powtórzyła ją sobie w myślach patrząc przez okno jak gołąb o czarnych i białych piórach wznosi się ponad dachami domów, obierając północno zachodni kurs na Pharest&#8230;</p>
<p>Panie Colier.</p>
<p>Ta wiadomość jest właściwie do Beri. W Milendii znaleźliśmy kopię drowki mającej wygląd zbliżony do naszego&#8230;.. podejrzewam że to może być kopia matki, ale ona nie żyje od pół wieku. Taka Kopia mogła wyjść tylko z Pharest bowiem nosi niezapominajkę&#8230; Skoro tak to Beri musi sprawdzić czy to kopia matki i jeśli tak, to ją znaleźć&#8230; Będę się łączyć z umysłem tego ptaka więc usłyszę was.</p>
<p>Podpisano Nevis i Mairi&#8230;.</p>
<p>B’Rial postanowiła użyć swojego drugiego imienia&#8230; i miała ochotę używać go częściej&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Jeśli używanie magii było stymulujące dla Nevisa, to próby tańca do jego gry na lutni nie mieściły się na skali&#8230; B’Rial bowiem, by przyoszczędzić nowo kupionej sukni&#8230; tak przynajmniej powiedziała&#8230; ubrała do prób wyłącznie w biżuterię&#8230;</p>
<p>Ranek minął im dokładnie tak samo jak wieczór&#8230; i spora część nocy&#8230;</p>
<p>Próba jednak wypadła całkiem nieźle. Jeśli tylko elfka będzie do tańca ubrana, to powinni rzeczywiście zarabiać niczym najlepsi Trubadurzy w tej części <strong>EL</strong>&#8230; Jeśli zaś postanowi się przy tym rozebrać&#8230; cóż będą zamieszki &#8230; albo i kilka trupów&#8230; albo i całkiem dużo trupów, jeśli Nevis będzie miał coś do powiedzenia&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>TO, zdarzyło się, kiedy wreszcie postanowili się ubrać. Nie szło im za dobrze, zbyt wiele ich tu rozpraszało, a w powietrzu nadal unosiła się charakterystyczna woń uprawiania miłości, ale w końcu tego dokonali.</p>
<p>Delikatny dźwięk chrobotania wytrycha dotarł najpierw do uszu Nevisa&#8230; ale to B’Rial zidentyfikowała, czym naprawdę jest&#8230; Para zastygła by powoli i cicho dobyć broni&#8230;</p>
<p>Drzwi uchyliły się&#8230;</p>
<p>Do środka wpadły cztery kuliste obiekty&#8230;</p>
<p>Zadziałał instynkt i wyszkolenie B’Rial. Złapała Nevisa na ubranie i z całej siły rzuciła nim w okno&#8230;</p>
<p>Gdy traciła przytomność, ta cyniczna część jej umysłu, która pozwalała jej robić różne rzeczy w imię skuteczności, zdawała się z niej śmiać&#8230; wybrała jego a nie siebie&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Cały dzień zajął jej powrót do normy. Niby nie była ranna, ale mięśnie odmawiały jej posłuszeństwa. Trzęsła się jakby jej białe włosy były wynikiem wieku, a nie pochodzenia. Nevis śpiewał, związany i nieprzytomny napastnik leżał w kącie komnaty, by nie przeszkadzał&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Nie powiedział wiele. Nawet sztylet mogący mu przebić genitalia nie skłonił go do powiedzenia tego czego nie wiedział. Jednak. Pracował dla ucznia, który dziś będzie brał udział w finale turnieju magów. Cóż&#8230; ponieważ jego przeciwnikiem jest pan naszej kopii, to właściwie nic więcej nie musiał powiedzieć&#8230;</p>
<p>Jego rzeczy powiedziały jej jednak jeszcze coś. Ojciec ma dużo pieniędzy, skoro stać go na wyposażenie byle pachołka w prawie czterysta koron i całkiem ciekawą księgę czarów&#8230; B’Rial postanowiła ją zachować, nie żeby potrafiła jej użyć, ale zawsze można ją sprzedać, a ostatecznie może Nevis będzie potrafił nieco skorzystać.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>W czasie gdy B’Rial prowadziła ożywioną rozmowę z napastnikiem, jej towarzysz szukał świątyni&#8230; oświadczył się&#8230; pora była to sformalizować&#8230; no i był to łatwy sposób na pozbycie się go i jego delikatnego serduszka na czas brutalnego przesłuchania&#8230;</p>
<p>Skoro napastnik nie wiedział nic więcej, czas było się go pozbyć.</p>
<p>Beczka na deszczówkę była wypróbowanym sposobem, zwłaszcza zimną. Opady śniegu i jego pokłady leżące na dachach powodowały, że na deszczówkę popyt nadejdzie dopiero wiosną, a do tego czasu ich tu daaaawno nie będzie.</p>
<p>Pozostał tylko problem jak go do niej włożyć&#8230;</p>
<p>Beczka jest. Na rogu. Widać ją z okna ich pokoju. Był jednak dzień&#8230; wynoszenie człowieka i wsadzanie go głową w dół do beczki jak nic sprowadzi straż miejską&#8230; pozostało pokombinować!</p>
<p>Nie było to łatwe. B’Rial nie jest najsilniejszą osobą na świecie, ale w końcu, stojąc w kącie podwórka by nie przeszkadzała, beczka na deszczówkę została wyposażona w nowego mieszkańca&#8230; B’Rial miała nadzieję ze mu się dobrze pływało&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Ich połączenie dokonało się w świątyni Selune. B’Rial wyraźnie, z niezrównaną ostrością pamięta każdy jego szczegół. Kolor szat kapłanki, jej rogi i ogon&#8230; atmosferę radości, ogarniającą ją radość&#8230; Pocałunek dokonany publicznie&#8230; Dłonie na ciele, gdy wyniósł ją ze świątyni&#8230;</p>
<p>Mairi&#8230; od tej pory nie będzie używała złodziejskiego miana&#8230;</p>
<p>Przynajmniej dopóki nie stanie się to konieczne &#8230; podpowiedziała cyniczna część jej osoby&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Wtuleni w siebie, Mairi i Nevis byli świadkami jak Worlock, który o ile elfka się orientowała w zasadach magicznego pojedynku, musiał mieć także magiczny dar, wdeptał w ziemię siwowłosego maga, właściciela Drowki-kopii.</p>
<p>Decyzja została podjęta szybko i pod wpływem chwili. Pojadą za nim&#8230;</p>
<p>Konie, pakunki, ptak Nevisa krążący nad śledzoną parką&#8230;</p>
<p>Trakt. Mairi i Nevis podążają jakieś tysiąc kroków za śledzonym Warlockiem.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Warlock nie odjechał daleko od miasta. Skręciła nagle w pole w stronę zrujnowanego budynku. Mairi sądziła, że zechce użyć jakiegoś rodzaju magicznego środka transportu by przyspieszyć podróż, dokądkolwiek jechał. Nie było wyboru, pozostało zaryzykować i podejść do chaty. Zajęty swoją magią, Warlock będzie wrażliwy na dowolne ataki. W najgorszym razie się go zabije, w najlepszym wcześniej przesłucha&#8230;</p>
<p>Magowie to zadziwiające istoty. Ich wola zdolna jest poruszać górami, tworzyć życie z powietrza i kreować fenomeny całkowicie przeciwne naturze&#8230; a jednak jeśli ich potraktować kamieniem to padają jak kłody&#8230;</p>
<p>Związany jak baleron&#8230; Kobieta uwolniona&#8230; Jej szok jest większy niż u Mairi&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Rozmowa. Ta kobieta rzeczywiście jest kopią, ba&#8230;. jest kopią jej matki&#8230;</p>
<p>Historia. Śmierć jej męża, ojca Beri, los branki w twierdzy Warlocka&#8230; Mairi ma mieszane uczucia. Co może do niej czuć ta kobieta&#8230; Istnienie Mairi było przecież kresem wszystkich jej planów i całego życia&#8230;</p>
<p>Jego plany&#8230; nadal nieznane&#8230; Lokalizacja? Równina Doresh&#8230; miejsce o którym Mairi nigdy nie słyszała&#8230;</p>
<p>Opowieść o jej ojcu jest mroczna. Zakazana dzika magia, mroczne rytuały do których potrzebował swojej kochanki i jej dziecka&#8230; A najbardziej przerażające że nie można przed nim uciec&#8230; jego sługi do niego wracają, nawet jeśli zabite&#8230; zgroza i przerażenie.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>To Nevis wymyślił jak sługę Warlocka przesłuchać i jak się go pozbyć&#8230; Może i dobrze, bo to co wymyśliła Mairi pewnie złamałoby mu serce. Dla niej było to oczywiste&#8230; jeśliby umarł wracał do pana&#8230;. jeśliby żył powiadomi pana o ich istnieniu&#8230; ale jeśli nie będzie miała oczu, języka i nie będzie słyszał&#8230;</p>
<p>Cóż może i oddanie w ręce kapłanów Heironeousa będzie wystarczające??</p>
<p>Mężczyzna jest pokryty tatuażami&#8230; z tym że to bynajmniej nie są tatuaże, ani magiczne zaklęcie przekute na rysunki, tylko zaklęte demony&#8230; cóż&#8230; może jednak zrobić mu to co wymyśliła??</p>
<p>Mairi nie może znieść ich świętoszkowatości&#8230; Chodzi jak struta&#8230;Z nerwów przeszukała jego rzeczy&#8230; Wcale bogato wyposażony, adamantowa kusza, miecz, kolczuga i tarcza&#8230;Przydadzą się, choćby do sprzedania&#8230;</p>
<p>Może Nevis ucieszy się z nowego miecza??&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Niezapominajka na szyję i pierścień na palcu&#8230; Koleś śpiewa nie gorzej niż Nevis&#8230;</p>
<p>-Gdzie jest twój pan?</p>
<p>-Niższy plan – powiedział.</p>
<p>-Co? Chowa się tam czy mu się zdechło?</p>
<p>-Niższy plan &#8211; powtórzył &#8211; nie chowa i nie zdechło chce wrócić.</p>
<p>-Ktoś go zamknął na niższym planie? Kto?</p>
<p>-Twoje narodziny!!</p>
<p>-Co? Opowiadaj po kolei!!</p>
<p>-Ucieczka twej matki i twoje narodziny zakłóciły latami przygotowywany rytuał i konsekwencją tego  było to że jest uwięziony na niższym planie i stara się wrócić&#8230;</p>
<p>-Ilu ma pomocników?</p>
<p>-Sześćdziesięciu sześciu!!</p>
<p>-Sporo was&#8230;..i wszyscy mnie szukacie?</p>
<p>-Wszyscy</p>
<p>-On ma jakiś wrogów??- Kiwnięcie głową!</p>
<p>-Kogo? Mów!</p>
<p>-Ja wiem o Grimwaldzie Białym, Kationie z Wysokiego Lasu i Berlei Medifes</p>
<p>-Co to za osobnicy?</p>
<p>-Pierwszy jest krasnoludem. Drugi Elfim Magiem. Trzecia jest Druidką z Eilinfal.</p>
<p>-Gdzie ich znaleźć?</p>
<p>-Nie wiem. Gdybyśmy to wiedzieli dawno by już nie żyli. Tymi osobnikami zajmuje się Czwarta siedziba.</p>
<p>-Co? Jaka Czwarta siedziba!!</p>
<p>-Tymi osobnikami zajmuje się Czwarta siedziba &#8211; powtórzył&#8230;</p>
<p>-Ale co to jest</p>
<p>-Jedna z sześciu siedzib leżących w węzłach mocy.</p>
<p>-Gdzie one są</p>
<p>-Znam położenie tylko Drugiej, z której pochodzę!</p>
<p>-Gdzie ona jest?</p>
<p>-Położona jest pod wsią Grednes w Milendii</p>
<p>-Gdzie to jest? Jak tam dotrzeć?</p>
<p>-Traktem ze stolicy, trzy dni drogi na wschód, potem skręca się w polną drogę i przy Stawie Łez jest wioska</p>
<p>-Cóż&#8230;jak was zabić?</p>
<p>-Nie można nas zabić!- Pewność w głosie.- Jesteśmy nieśmiertelni.</p>
<p>-Po co ci była ta kobieta?</p>
<p>-Pan kazał przyprowadzić swa zdradliwą wybrankę by mógł ją ukarać!</p>
<p>Nie było więcej o co pytać&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Do miasta dotarli przed zamknięciem bram.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Świątynia Heironeousa była bardziej fortem niż przybytkiem modłów&#8230; Jej kapłani bardziej rycerzami, niż pocieszycielami&#8230; Do tego byli wścibscy. Nagle Mairi zauważyła że otacza ich różnobarwne światło zdradzając tym sposobem ich charakter&#8230; nagle zrobiła się cyniczna&#8230;</p>
<p>Najwyższy kapłan świątyni rozmawiał z nimi używając języka jakim nikt normalny się nie posługuje. Przyjął ich oskarżenia&#8230; obiecał pomoc&#8230; Wysłał z nimi akolitę&#8230;</p>
<p>Pięknie! Jeszcze jeden świętoszkowaty pomocnik&#8230; Mairi miała ochotę namówić Nevisa na wizytę w Karczmie i pokazanie ludziom jaki taniec mogą z kopią matki wykonać&#8230; Jedna wykształcona na kurtyzanę&#8230; druga wyuczona tańca w domu publicznym&#8230;.</p>
<p>Piękna zemsta&#8230; może później!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=206</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia B&#8217;Rial &#8211; Kolejne cztery dni zlały się właściwie w jeden szczęśliwy dzień.</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=203</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=203#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 07:39:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Endaer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia B'Rial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=203</guid>
		<description><![CDATA[6 Nuwanver Kolejne cztery dni zlały się właściwie w jeden szczęśliwy dzień. Beri wracała do zdrowia. Nevis wykorzystał każde znane mu zaklęcie by ten proces przyspieszyć, a w chwilach odpoczynku udowadniał, że jego postanowienie jest nieodwracalne &#8230; udowadniał to zresztą nie wypuszczając B&#8217;Rial z pościeli &#8230; Całkiem przyjemna forma &#8230; *          *          * Czas było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>6 Nuwanver</strong></p>
<p>Kolejne cztery dni zlały się właściwie w jeden szczęśliwy dzień. Beri wracała do zdrowia. Nevis wykorzystał każde znane mu zaklęcie by ten proces przyspieszyć, a w chwilach odpoczynku udowadniał, że jego postanowienie jest nieodwracalne &#8230; udowadniał to zresztą nie wypuszczając B&#8217;Rial z pościeli &#8230; Całkiem przyjemna forma &#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Czas było jednak sprawę rozwiązać. Skoro Nevis się uparł by sprawiedliwości stało się zadość, trzeba było pochwycić Szeryfa. Prawda zaś wyglądała tak, że w tym zadaniu najwięcej będzie zależało właśnie od niego. Ani B&#8217;Rial, ani Beri, z ich charakterystycznym wyglądem nie mogły udać się na miejsce spotkania &#8230; bo nie było ono ustronnym miejscem gdzieś w lesie jak by się mogło zdawać. Miejscem w którym Beri spotykała się z pracodawcą była karczma w Kaczegórnem&#8230; Oczywistym więc jest, że karczmarz o wszystkim wiedział,&#8230; ba! I karczmarz i kilku chłopów&#8230; pewnie z pół wsi&#8230;</p>
<p>Powstał plan. B&#8217;Rial nie mogła powiedzieć że jest specjalnie genialny, ale wystarczająco sprytny by zadziałał i wystarczająco prosty by się nie zepsuł w niewłaściwym momencie.</p>
<p>B&#8217;Rial sądziła, że Szeryf zechce się pozbyć niewygodnego świadka, jakim jest herszt najętej przezeń bandy. Musiał też wiedzieć że jest ranna i będzie potrzebowała lekarstw i pieniędzy. Oznaczało to, że nie odejdzie tak po prostu, tylko że zechce się spotkać. To właśnie zamierzała wykorzystać. Nevis, udający wędrownego barda miałby zawitać do Kaczegórnego i zainstalować się w karczmie. Tam poczekać. Gdy pojawi  się Szeryf i jego ludzie, miałby zobaczyć jak są rozstawieni i na ile czujni&#8230; a one w tym czasie dotrą do niego lasem korzystając z talentów Beri do swobodnego penetrowania dziczy. Tam doszłoby do jakiejś przeprawy, chłopa by się zwinęło i w najgorszym razie utopiło w bagnie&#8230;</p>
<p>Jednak&#8230;. Plany jak wiadomo rzadko mogą przetrwać pierwszą konfrontacje z wrogiem. Oczywiście plan B&#8217;Rial nie był wyjątkiem w tym względzie.</p>
<p>Ledwie Nevis dotarł do Keczedolnego gdy gruchnęła wieść. „Herszta babę, będą obwieszać w Kaczegórnem!” Mistyfikacja?? Przebranie?? Plotka?? Siedząc we dwie w ruinach, tych samych gdzie kilka dni wcześniej była baza wypadowa  bandytów, B&#8217;Rial i Beri intensywnie starały się dojść do rozwiązania tej zagadki. Czy mogła być to na przykład kopia B&#8217;Rial sprowadzona z Pharest? Mogła ale ludzie mocno by się zdziwili gdyby jej ciało nagle się rozpuściło&#8230; Może więc to zwykła iluzja?? Ale nie. W wieściach od Nevisa stało że zaprzecza zarzutom i choć wygląda dokładnie jak Beri (a ponoć był na to świadek) to jest zgaszona i niepewna. Mistyfikacja też odpadała z dokładnie takiego samego powodu. Po co zaprzeczać skoro to i tak pozostanie bez konsekwencji&#8230; Czyli pozostawała najgorsza możliwość. Złapali bogom ducha winną dziewczynę i ją odmienili jakoś.</p>
<p>To Beri się domyśliła kim mogła być &#8230; mieszkającą w lesie druidką z opinią wioskowej czarownicy&#8230; Coś takiego mogło pasować &#8230; Zaginięcie czarownicy z lasu nie jest niczym niezwykłym dla chłopów&#8230; ot dzikie bydlęta ją pożarły&#8230; i masz całe wytłumaczenie&#8230; Będzie o czym gadać przez rok, ale nie będzie w tym nic niezwykłego.</p>
<p>Wszystko to jednak miało marginalne znaczenie wobec innej prawdy. Kimkolwiek dziewczyna była, ledwie zawiśnie, wszyscy ludzie Szeryfa ruszą w las by Beri odnaleźć. Co z nią zrobią nie miało już najmniejszego znaczenia.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Pomysł by przenieść się do domu druidki wyszedł od B&#8217;Rial. Zadziałała tu ta sama zasada dla której po zabraniu Beri zasadzili się w ruinach. Nikt nie będzie tam na nich czekał, ani ich tam szukał, bo i po co!!</p>
<p>Na miejscu Beri wykonała popis zdolności tropienia&#8230; Ranny albo udawał&#8230; Pewnie chciała pomóc&#8230; kilku ludzi&#8230; zbrojni&#8230; o mieli ciężkie zbroje&#8230; Kolczugi i pancerze&#8230;. Tylko ludzie Szeryfa noszą takie w tej okolicy&#8230;. Godna podziwu dokładność, biorąc pod uwagę że B&#8217;Rial widziała tylko rozdeptaną ziemię&#8230;</p>
<p>Mimo braku stosownych umiejętności, B&#8217;Rial też mogła o tym miejscu coś powiedzieć&#8230; Dla jej magicznych zmysłów nadal były wyczuwalne ślady zaklęć&#8230;. hmmm magia objawiona&#8230; pewnie chciała leczyć&#8230; potem&#8230;. transmutacja&#8230;. hmmm i to pasuje.</p>
<p>Rozstrzygających dowodów rzecz jasna nie miały, ale żadna z nich tak naprawdę ich nie potrzebowała. Starczyło uzasadnione podejrzenie &#8230; a na to było dość dowodów!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Kaczegórne widziane oczami kruka nie jest bardziej atrakcyjne niż oglądane z ziemi. W całej wsi widać tylko trzy porządne murowane domy, karczmę, dom Starszego Wioski i Spichlerz. Atmosfera we wsi przypominała Festiwal Jesieni, który zresztą nie był wcale tak dawno.</p>
<p>Nevis&#8230; Wchodzi do karczmy. Ze środka słychać tyle dźwięków że nie da się rozróżnić poszczególnych słów&#8230; Siedzenie na dachu nic nie daje&#8230; B&#8217;Rial ogarnia niepokój o ukochanego&#8230; Nic jednak konkretnego się nie dzieje&#8230; W ptasim ciele łatwiej się odprężyć. Jakby sama tu siedziała pewnie obgryzałaby paznokcie&#8230; do czego to doszło &#8230;</p>
<p>Inne budynki. W  Domu Starszego widać tylko jego rodzinę. B&#8217;Rial sądziła że tu mógł się zatrzymać Szeryf, jednak ewidentnie tego nie uczynił&#8230;</p>
<p>Spichlerz &#8230; Okno na poddaszu pozwala zajrzeć&#8230;</p>
<p>JEST. Na ziemi, poddawana obleśnym macankom leży kobieta.</p>
<p>Wygląda jak Beri. Czyli jednak kogoś odmienili&#8230;</p>
<p>Dwóch strażników&#8230;. To ostatnia noc ich życia&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Nagle&#8230; Hałas&#8230; Z karczmy wypada Nevis i rzuca się w tłum&#8230; Po chwili widać jak znika wśród drzew za wsią&#8230; trzeba go podszkolić. Uciekającego zawsze widać &#8230; trzeba iść spokojnie&#8230; Udało się!! Z karczmy wypadł Krasnolud i kilku żołnierzy&#8230; Szeryf?? hmm Czemu nie &#8230; B&#8217;Rial, nadal w ciele kruka ustawia się &#8230; Krasnolud się piekli&#8230; Nevis coś mu ukradł. Strażnicy są nieporadni, nikogo by nie znaleźli, amatorzy&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Różdżka przemiany&#8230; To sporo wyjaśnia.</p>
<p>Nevis ma plan. Przebieranki&#8230; On za Szeryfa, szeryf za Beri, Beri i B&#8217;Rial za strażników pilnujących przemienionej druidki&#8230; W kogo zmienić druidkę już nie pomyślał, ale plan nie jest zły&#8230; Jedna poprawka. Teraz mu elfka o tym nie powie, ale to ona zmieni się w Szeryfa. Łagodne serduszko Nevisa z pewnością nie pozwoli mu powiesić przemienionego Szeryfa&#8230; Ona nie będzie miała skrupułów.</p>
<p>Pierwsza przemiana. B&#8217;Rial widziała kiedyś w Pharest parę z córką&#8230; Nevis stał się nagle siwiejącym człowiekiem&#8230; Ona sama &#8230; stateczną półelfią matroną&#8230; a Beri, osłabiona i nadal nie w pełni zdrowa&#8230; ich córką.</p>
<p>Spokojnie dotrą do wsi &#8230;</p>
<p>W karczmie nie robili problemów.</p>
<p>Ich pokój sąsiadował z pokojem Szeryfa&#8230;. Doskonale.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Plan Nevisa wymagał wykonania pewnych posunięć w odpowiedniej kolejności. Schwytać szeryfa, użyć go jako przynęty, włamać się do składu, dokonać podmiany&#8230; A jak to wszystko się uda&#8230; Cóż. Pozostanie najgorsze&#8230; Czekać na świt.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Szeryf&#8230;</p>
<p>Ściana była cienka. Przez chwilę słychać jak rozmawia z kimś o schwytanej złodziejce&#8230; Kroki na korytarzu&#8230; Teraz słychać jak rozmawia z kobietą&#8230;. Kobietą?? Głos jest zbyt dziecięcy&#8230; Elfka nie umie po głosie rozpoznać wieku ofiary, ale jest dla niej oczywiste że to co najwyżej podlotek&#8230;</p>
<p>Trzeba jednak wyczekać&#8230; Teraz?? Tak!!</p>
<p>Zamek puścił szybko. Szeryf ze spuszczonymi spodniami próbujący się dobrać do dwunastoletniej dziewczynki&#8230; Igła z usypiaczem wylądowała mu dokładnie w wystawionym na widok publiczny zadku&#8230; Nic nie zdążył zrobić&#8230; Dziewczynka z rozmachem kopnęła go w przyrodzenie&#8230;</p>
<p>Pierwsza zamianka&#8230;</p>
<p>Szeryf staje się Beri, Beri staje się Nevisem, Nevis staje się szeryfem (oczywiście mowa o przybranych postaciach)&#8230; uratowana, mała złodziejka wciela się w rolę jaką jeszcze przed chwilą grała Beri&#8230;</p>
<p>Składzik&#8230;</p>
<p>Używając ciała Szeryfa jako wytrychu, Nevis wszedł do środka&#8230; Jeden z żołdaków otworzył drzwi i był bardzo zdziwiony gdy w nagrodę skręcono mu kark. B&#8217;Rial wbiegła do środka widząc że drugi z dzielnych wojaków używa sobie na nieprzytomnej kobiecie&#8230; kopnięcie w głowę z rozmachu i zaskoczenia&#8230; Chrupnęło. To naprawdę był ostatni dzień ich życia&#8230;</p>
<p>Druga zamianka&#8230;</p>
<p>Nieprzytomna staje się matroną, B&#8217;Rial przybiera ciało Szeryfa, Nevis i Beri wchodzą w buty po strażnikach&#8230;</p>
<p>Pozostaje czekać&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Jak na egzekucję, dzień jest wyjątkowo ładny. Przebrani, B&#8217;Rial i jej towarzysze, starają się panować na tłumem. Chłopi są szczęśliwi że dojdzie do wieszania. Są cicho choćby po to by ich nie odesłano&#8230; Rozrywka to jest to!</p>
<p>Zmieniony w kobietę krasnolud musiał zachować jednak choć część swojej odporności, albo może Beri coś mu porobiła ze sznurem kiedy przygotowywała go do obwieszenia, bo umierał naprawdę długo&#8230;.</p>
<p>Nie będąc tym zupełnie zainteresowana, Verrakai zamyśliła się nad przyszłością. Dziecko, młoda złodziejka, zostanie z Nene. Była kurwa i niedoszła zabójczyni nie jest może najlepszą matką pod słońcem, ale pewnie można by trafić znacznie gorzej. Uratowana druidka będzie wymagała opieki, ale jeśli dać jej pod opiekę dziecko osierocone działaniami Beri (to znalezione przy drodze, koło powieszonego ojca – swoją drogą Beri też ma za co odpowiedzieć) to można by sądzić że dojdzie do siebie&#8230; Zostało się zastanowić co z nimi&#8230;</p>
<p>B&#8217;Rial obojętnie przyjęła wieść ze tamten wreszcie wyzionął ducha&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>B&#8217;Rial sądziła, że na tym ta przygoda się skończy. Rozdzielą się i każde pojedzie w swoją stronę. Jednak nie. Czekała ich jeszcze jedna niespodzianka, której całkiem się nie spodziewali.</p>
<p>By powrócić do właściwych ciał, tudzież wymyślić jaką postać nadać druidce (na oczy widziała ją tylko Beri a ona jak się wydaje nie potrafiła użyć różdżki&#8230; choć powinna przecież&#8230;), B&#8217;Rial i jej towarzysze skryli się ponownie w ruinach. Prace trwały w najlepsze gdy nagle, przywykła do dziczy Beri zastopowała ich. „Okrążenie” „Grupa” „Co robimy?”. W takich sytuacjach język gestów jest bardzo sprawny.</p>
<p>Wróg. Niebieskoskórzy wojownicy, którzy od miesięcy atakowali każde miasto i osadę, teraz pojawili się tu. Ani elfka, ani jej grupa, nie mieli specjalnej ochoty pytać ich po kiego wała w ogóle się tu pchali&#8230; Zabrali się za to do popędzenia niebieskich.</p>
<p>Część padła od zaklęcia Nevisa&#8230; tych B&#8217;Rial bez skrupułów dobiła. Większość zaś zeszła pod ziemię. Wyszli pewnie z tego samego założenia co B&#8217;Rial kilka dni temu, schody w dół są bardziej używane&#8230; Jednak tym razem to była pułapka na atakujących. Nevis i Beri zawalili klapę wejściową&#8230;. i tyle niebieskich widzieli!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Niebiescy byli zupełnie nie przygotowywani. Nie mieli ze sobą zapasów, ani (jak powiedziała Beri) nie umieli chodzić po lesie&#8230; Mieli jednak ciekawą broń. Krótkie miecze, które bardziej przypominały Verrakai długie wąskie sztylety zabójców z Pharest&#8230; Przywłaszczyła sobie dwa. A że wydawały się kamienne&#8230; kto by się zastanawiał, skoro są lekkie, dobrze wyważone i  przerażająco ostre.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Ostatecznie rozstali się za Kaczedolnem.</p>
<p>Wieś powitała ich śladami większej walki i kilkoma rannymi. Szczęściem, janczarzy z Hexarskiej faktorii pomogli, więc i rannych nie było tak znowu wielu i zabitych szczęśliwie też. Druidka i dziewczynka zostały zgodnie z planem. B&#8217;Rial podarowała małej swoje sztylety by tamta miała nad czym pracować&#8230; Nene już przypilnuje by sobie nic nie zrobiła.</p>
<p>Beri, jak ustalili pojedzie do Pharest. B&#8217;Rial używając po raz kolejny różdżki zmieniła jej kolor skóry, tak by nie wyglądała już na drowa a raczej jakiegoś powierzchniowego elfa. Nevis dał jej listy do matki i do Coliera &#8230; i tyle właśnie widziała  B&#8217;Rial swoja siostrę.</p>
<p>Na koniec zaś Nevisa czekała niespodzianka. Używają jednego z ostatnich ładunków różdżki, B&#8217;Rial zmieniła siebie&#8230; Od tej chwili świat miał ją widzieć ze złotą skórą, taką jaką miała jego matka&#8230;</p>
<p>&#8230; B&#8217;Rial postanowiła oddać mu całą siebie, na jak długo ją zechce, a to była jedyna metoda jaką znalazła. Podróżując razem musieliby stale się ukrywać, ze względu na nią, względne bezpieczeństwo znajdując tylko w wielkich, kosmopolitycznych miastach. Rozmowa była bardzo poważna. To on miał wybrać czy ma pozostać zmieniona, czy może wrócić do swojego zwyczajnego wyglądu&#8230;. Różdżkę wziął Nevis&#8230;. B&#8217;Rial ma teraz złotą skórę&#8230;</p>
<p>Przeszłość została odrzucona&#8230;Ruszyli do Milendii nie oglądając się za siebie &#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=203</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia B&#8217;Rial &#8211; Ruszyli nocą. Pogoda przegrała wreszcie ze zbliżającą się zimą.</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=201</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=201#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 07:19:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Endaer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia B'Rial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=201</guid>
		<description><![CDATA[Początek Nuwanvera Ruszyli nocą. Pogoda przegrała wreszcie ze zbliżającą się zimą. Najpierw zaczęło siąpić zimnym deszczem, potem zacinać, padać, wreszcie lać. Nie ułatwiało to przeprawy przez las. B’Rial była zmęczona, zmarznięta i robiła się zła. Ruiny. Widoczność ograniczona do zasięgu wyciągniętej dłoni. Ściana deszczu. Mur na którym siedzą strażnicy widać tylko jako ciemną plamę na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Początek Nuwanvera</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Ruszyli nocą. Pogoda przegrała wreszcie ze zbliżającą się zimą. Najpierw zaczęło siąpić zimnym deszczem, potem zacinać, padać, wreszcie lać. Nie ułatwiało to przeprawy przez las. B’Rial była zmęczona, zmarznięta i robiła się zła.</p>
<p>Ruiny. Widoczność ograniczona do zasięgu wyciągniętej dłoni. Ściana deszczu. Mur na którym siedzą strażnicy widać tylko jako ciemną plamę na tle czerni. O bezpiecznym zdjęciu strażników w ogóle nie może być mowy.</p>
<p>Magia?? Brak. Okolica zdaje się od tego czysta.</p>
<p>Pajęcza wspinaczka pozwala B’Rial dostać się na szczyt muru. Hexarka o drowim dziedzictwie ruszyła tuż po niej. Ma dalej, ale elfce jakoś się wydaje że to ona jest tu ta gorsza&#8230;</p>
<p>Jest strażnik. Wtulony w załom muru pod prowizorycznym daszkiem. W taką pogodę nawet drowie oczy zdają się psu na budę&#8230; Potężna łapa&#8230; Półork&#8230; Też widzą w ciemnościach&#8230; też jest dziś ślepy. Po kiego wygląda przez balustradę?</p>
<p>Złodziejka jest szybka i cicha&#8230; z łatwością zaszła go od tyłu&#8230;</p>
<p>Cios w nerkę&#8230; Obdarzone nagle własnym rozumem ciało półorka wygięło się w tył&#8230; Jakby była wystarczająco wysoka, B’Rial powinna teraz objąć go i wbić sztylet w serce&#8230; Niski wzrost nie przeszkadza jednak. Dłuższy z pary sztyletów&#8230; zdobytych jeszcze w czasie Biegu&#8230; wsunął się pod pachę strażnika&#8230; Zadrżał tylko &#8230;</p>
<p>Zgodnie z ustalonym wcześniej planem B’Rial rozwinęła liny. Jedną, dwie, trzy&#8230; znalazła ciało drugiego strażnika. Ten nadal jeszcze dogorywał. Półdrowka z Hexary była rzeczywiście kompetentna ale i brutalna&#8230;. przez przecięte gardło strażnik wciąż starał się wciągnąć powietrze&#8230; B’Rial go dobiła&#8230;</p>
<p>Verrakai wbiła wzrok w ciemność&#8230; Za nią zaczęli się zbierać towarzysze&#8230; Jest. Półdrowka właśnie dochodzi do szczytu wieży&#8230; Cień na jej szczycie znikł&#8230; Po chwili są znowu razem. Cała grupa.</p>
<p>Schody w dół&#8230; Drzwi&#8230; Zamknięte&#8230;</p>
<p>B’Rial przywiera do nich. Jej szczupłe palce z wprawą opukują i obmacują drewno&#8230; Zamknięte&#8230;Brak zamka&#8230; Sztaba?? Jest tu gdzieś&#8230; Drzwi mocne, naprawione&#8230; Nie całkiem jednak dopasowane&#8230; Ach jest sztaba.</p>
<p>W  słabym świetle sączącym się przez szparę, złodziejka widzi drewnianą sztabę. Modli się bezgłośnie&#8230; niech to będzie uchylne&#8230; Dźwięk&#8230; Pogwizdywanie, ciche przekleństwo&#8230; W środku ktoś pracuje i kiepsko mu idzie&#8230;</p>
<p>Język gestów jest bezgłośny. „W środku” „Jeden” „Zajęty”. Nevis bez słowa zaczął szykować zaklęcie.</p>
<p>To żenujące, kiedy drzwi można otworzyć sztyletem&#8230; Puściły&#8230; Jedwabisty głos barda zaszemrał nad uchem B’Rial. Mężczyzna w środku omdlał.</p>
<p>Góra czy dół? Dla B’Rial to absolutnie obojętne&#8230; schody w dół są jednak nieco bardziej naprawione&#8230; A więc w dół. W górę poszło tylko dwóch janczarów.</p>
<p>Rozdzielają się dalej&#8230; Trzech tu, dwóch tam. B’Rial, Półdrowka i jeden z chłopów, nazywany przez innych „Starym” znaleźli się nagle w bocznym korytarzu z dwoma ledwie pomieszczeniami. Jeden ciemny i cichy pokój jest w sam raz dla niewyszkolonego chłopa. Panie weszły do jasnego pomieszczenia&#8230;</p>
<p>Szok&#8230; Po raz drugi w przeciągu dekadnia, B’Rial patrzy w lustro. Kobieta w środku jest inaczej ubrana, ma inne odruchy, ale jej rysy twarzy zdradzają najbliższe możliwe pokrewieństwo. Cyniczna część jej umysłu mruknęła tylko „znowu?”&#8230;</p>
<p>Kobiety właśnie wiązały ogłuszoną trzonkiem sztyletu przywódczynię bandytów gdy do pomieszczenia wmaszerował chłop z cepem&#8230; W napadzie „słusznego gniewu” rzucił się przez pokój nie słuchając nikogo. Hexarka zwinnie usunęła się mu z drogi, B’Rial nie miała takiej szansy &#8230; żebra poczuły zderzenie z pięściami rozwścieczonego chłopa, który z rozmachem zaczął okładać nieprzytomną więźniarkę. Po jego ciosach było wręcz słychać chrupnięcia łamanych żeber. Jeszcze cios lub dwa i by ją zabił&#8230; Jednak&#8230;</p>
<p>Zadziałał instynkt. Suczy syn nawet nie kwiknął. Kopnięty z zaskoczenia w przyrodzenie mógł się jedynie zwinąć. Czego B’Rial nie przewidziała, to instynktu który w takich chwilach kierował jej działaniami&#8230; Ten człowiek nie tylko już więcej mieć dzieci nie będzie&#8230; po takim ciosie, to on już więcej oddechu nie złapie&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Beriven Cadelin Silderia Keres. Siostra. Przyrodnia, ale jednak. Miały wspólną matkę, która uciekła z Podmroku by związać się z ukochanym. Jakie to romantyczne. B’Rial ostatnimi czasy otacza romantyzm. Niemal zaczyna wierzyć że coś w tym jest.</p>
<p>Po tylu latach. Wreszcie jakieś prawdy. Całe dotychczasowe życie B’Rial sądziła że jej matka uciekała z Podmroku by urodzić dziecko o mieszanej krwi z dala od tego przerażającego miejsca. Teraz wiedziała już, że dzieckiem dla którego uciekła z Podmroku była jej siostra. W Pharest znalazła się zaś uciekając przed ojcem B’Rial – potężnym i złym Warlockiem&#8230; I tak nigdy go nie idealizowała&#8230; teraz &#8230; cóż teraz tym bardziej nie chce go spotkać.</p>
<p>Siostra. Są takie same&#8230; mają mieszaną krew, jednak z jej słów wynika że w B’Rial jest więcej krwi Drowa niż elfa&#8230; cóż. Nie znać tego po niej&#8230; Czy ta wiedza ją zmieniła?? Chyba nie&#8230;</p>
<p>Głupia Beri zajęła się bandytką kiedy została oddzielona od ich matki. Miała swoje powody. Co do tego nie ma wątpliwości, ale od własnej siostry można by oczekiwać lepszego rozumu.</p>
<p>Szeptana i urywana opowieść trwa. Beri jest słaba, obolała, z niezaleczonymi wcześniej ranami&#8230;</p>
<p>Farbo. Znowu ten gnom. To on, wedle słów Beri, stoi właśnie za jej grupą i w ogóle jej działaniami&#8230; Ten mały gnom zasłużył sobie na bolesną śmierć&#8230; wyjęcie genitaliów przez gardło brzmiało w tej chwili dla B’Rial bardzo kusząco.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Powrót do wsi wyglądał jak przemarsz Kompanii Przedniej przez Pharest. Zginął tylko jeden członek ich grupy. Jego śmierć była dość niezwykła i została zrzucona na karb nieostrożności. Chłopi woleli nie myśleć o śmierci przez zgniecenie jąder&#8230; jak to chłopi&#8230;</p>
<p>Janczarzy przenieśli Beri prosto do celi w ich faktorii. Może i dobrze. Chłopi wydawali się chętni do małego linczu przed śniadaniem. I tak pewnie czeka ją coś nieprzyjemnego. Jak będzie miała szczęście, a Szeryf będzie miłościwy, to ją powieszą na rozdrożu między Kaczedolnem i Kaczegórnem&#8230; Jeśli nie, chłopi się zabawią.</p>
<p>Ba! Miłościwy&#8230; Ze słów Beri wynika, że jest tu najbliższym współpracownikiem Farbo!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Pomysł wyszedł od Nevisa. Jego bohaterskie zapędy przynajmniej raz mogą rzeczywiście się przydać. Dla uratowania Beri, B’Rial zdecydowała się ją od Hexarczyków odkupić. To bardzo dziwne uczucie mieć kogoś na własność. Papier ciąży jej w sakiewce, ale na razie postanowiła go nie niszczyć&#8230; nigdy nie wiadomo do czego się może coś takiego przydać.</p>
<p>Jadą ostrożnie. Nevis prowadzi konie. B&#8217;Rial siedząc za plecami siostry podtrzymuje ją. Ich ogólnym celem są ruiny, tam się ich raczej nikt spodziewać nie będzie, a Beri będzie miała kilka dni na wydobrzenie&#8230; no i wreszcie będą sami&#8230; prawie, ale bardziej niż kiedykolwiek dokąd. Na samą myśl elfce miękną kolana&#8230;</p>
<p>Krzyki. Chłopi nadal zdają się chętni do linczu. Lepiej by Beri z nimi nie wjeżdżała, bo trzeba będzie przetrzebić wieś. Nevis z końmi i ranną zostają w przydrożnym zagajniku zaraz za wsią. Do osady B&#8217;Rial weszła sama. Nie jest w nastroju więc lepiej by nikt się na nią krzywo nie spojrzał.</p>
<p>W karczmie siedzą razem, Nene i jej krasnolud. Spokojnie można już powiedzieć o jej krasnoludzie, B&#8217;Rial coś czuje, że Nene zagięła na niego parol&#8230; cóż. Mogła trafić gorzej niż na bystrego i wciąż jeszcze sprawnego emerytowanego wojownika.</p>
<p>Szybko dochodzi do ugody. Nene zarządza karczmą, będzie respektować umowę z Hexarczykami. B&#8217;Rial dostanie ćwiartkę rocznego zysku do odbioru na miejscu.</p>
<p>Pożegnanie było krótkie&#8230; Chłopi właśnie się dowiedzieli, że Beri znikła z więzienia. Plotka o jej ucieczce ma sprowokować szeryfa do spotkania&#8230; Na razie wpłynęła jedynie na chłopów&#8230; całkiem uszedł z nich wojowniczy zapał.</p>
<p>Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem Szeryf zostanie wydany władzom&#8230; B&#8217;Rial jakoś w to nie wierzy. Odkąd usłyszała o jego związkach z całym tym interesem, ma przedziwne przeczucie, że skończy się na upozorowaniu samobójstwa, albo zaginięcie, o ona już tu nigdy nie wróci w obawie o swoje życie.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Rozmawiają cicho w trakcie podróży. B&#8217;Rial miała wreszcie okazję by go obdarować. Bransoleta jaką dla niego zamówiła pasuje jak ulał. To że są takie podobne też daje do myślenia.</p>
<p>Elfka z dziwnym bólem w sercu odwołuje swoje ultimatum sprzed kilku dni. Daje mu wybór. Zwalnia go z wszelkich zobowiązań jakie podjął na jej prośbę. Teraz nie jest to bezpieczne, ale za kilka miesięcy mógłby wrócić. Jeśli pojedzie z nią, szansa że kiedykolwiek wróci do domu rodziców będzie się oddalać z każdym dniem.</p>
<p>Nie chce odejść. W oczach ma coś dziwnego, płonącego. B&#8217;Rial ogarnia przeczucie czegoś co ją zaraz może spotkać&#8230;</p>
<p>Nevis się oświadczył.</p>
<p>Bogowie! Niepokój odpływa. Rozpiera ją radość. Radość której nie rozumie, której nie umie opisać, ale też nie potrafi odrzucić. Przecież oni znają się tylko kilka dni&#8230; Ach ci ludzie &#8230;</p>
<p>B’Rial niemal tracąc oddech&#8230; zgodziła się!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=201</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia B&#8217;Rial &#8211; Matka Nevisa to bardzo ciekawa kobieta.</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=199</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=199#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Sep 2009 08:44:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Endaer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia B'Rial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[27 Octanver, wieczorem i następne Matka Nevisa to bardzo ciekawa kobieta. W Pharest, choćby przypadkiem, człowiek uczy się o różnych ludach i miejscach. Złota elfka która rodzi człowiekowi dziecko&#8230; zostaje z nim i patrzy jak każdego dnia życie z niego ucieka, musi być kimś niezwykłym. W tej jednak chwili przerażenie przelewało się przez B’Rial. Fale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>27 Octanver, wieczorem i następne</strong></p>
<p>Matka Nevisa to bardzo ciekawa kobieta. W Pharest, choćby przypadkiem, człowiek uczy się o różnych ludach i miejscach. Złota elfka która rodzi człowiekowi dziecko&#8230; zostaje z nim i patrzy jak każdego dnia życie z niego ucieka, musi być kimś niezwykłym. W tej jednak chwili przerażenie przelewało się przez B’Rial. Fale strachu były chyba namacalne. Ledwo mogła mówić. Szczęki same jej się zaciskały i musiała wyglądać jak potwornie wściekła.</p>
<p>Jedno słowo tej kobiety mogło być jak wyrok.</p>
<p>Czy ja to ja? W głosie elfki musiało być słychać błaganie, choć dla niej samej zdawał się bezdźwięczny.</p>
<p>A jednak!!&#8230; Radość ją rozpiera. Jest sobą&#8230; jest tą którą była zawsze&#8230; sierotą, złodziejem&#8230; ale sobą!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Dzwony. Nad całym miastem.</p>
<p>O tej porze dzwony biją tylko z dwóch powodów. Pali się połowa miasta, albo mamy kolejny atak.</p>
<p>Smoki. 1&#8230; 5&#8230; 10&#8230; Mrowie&#8230;. Do tego wojownicy na ulicach.</p>
<p>Pierwsza reakcja&#8230; ukryć się.</p>
<p>Pierwsza świadoma myśl. Lepszej okazji nie będzie. Nigdy nie wiadomo w co uderzy fala ognia z niebios. Ten dom, czy tamten dom. Ta dzielnica czy inna. Błękitna Dama musi być w tej chwili pusta. MUSI!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Dookoła trwa walka. Strażnicy, mocno przepłacani w mniemaniu miejskich złodziei, pokazali, że jednak biorą te pieniądze z jakiegoś powodu. Dzielnie stają. Trup ściele się gęsto.</p>
<p>Biegła w cieniu budynków. Nevis z miną mocną wątpiącą podąża za nią. Motywy jakie go skłaniają do działania co raz bardziej dziwią B’Rial&#8230; czy to możliwe że ten półelf się w niej zadurzył? Ale jak&#8230; Co w niej było takiego że coś takiego mu się przytrafiło? A co ona do niego czuje? Ciężko o tym myśleć. Och ma pewien urok&#8230; Ba&#8230; jest śliczny&#8230; w ubraniu, a zwłaszcza bez&#8230; ale&#8230;</p>
<p>Jakiś ruch w głębi alei. Dwie osoby ciągną trzecią. Niby nic niezwykłego na polu walki, ale wyglądało na to że dwóch mieszczan ciągnie wroga!! Błysk&#8230; Mieszczanie mieli medaliony. Może B’Rial jest przewrażliwiona, ale&#8230;</p>
<p>Mężczyźni&#8230; jeden potężnie zbudowany, jak kowal, albo kamieniarz&#8230; drugi słabszy&#8230; ten dowodzi. Słychać ich rozmowę. Ten większy zaraz podejdzie do drzwi&#8230; żeby go tak wyczuć&#8230; Teraz? Teraz&#8230;. TERAZ&#8230; trzaśnięcie drzwiami. Dźwięk upadającego ciała&#8230; B’Rial z dobytymi sztyletami wskoczyła do środka&#8230; ale &#8230; sami nieprzytomni. Kilku mieszczan&#8230; jeden z wrogów&#8230; uzdrowiciel.</p>
<p>Kowal jest człowiekiem. Uzdrowiciel nie&#8230;</p>
<p>W skrzynce leżą kajdany&#8230; skuć na małpę&#8230; zawiadomić tego tam&#8230; Coliera&#8230;</p>
<p>Później&#8230; teraz trzeba biec.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Nene przyniosła wieści.</p>
<p>Za jakieś sześć dni, trzeciego Nuwanvera w Baranim Rogu pojawi się kobieta. Ona jest celem.</p>
<p>Ale kim jest Aurana Vorle??</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Nie ma psów. Mogły sobie być ogarami z piekła, ale właściciele się o nie bali. Droga inwestycja.</p>
<p>Murek, płaszcz na krzaki jeżyn. Prosta sprawa&#8230; kiedy nie ma psów.</p>
<p>Drzwi to inna bajka. To’Leman nazywał takie zamki po prostu ZAMKAMI. I teraz widać to jak na dłoni. Skomplikowany&#8230; ale&#8230; Kombinacja zaklęcia otwarcia z wytrychami i drzwi stanęły otworem&#8230;</p>
<p>A guzik&#8230; Rozpórka&#8230; pod klamką, opiera się na podłodze. Tych drzwi i bawół nie ruszy&#8230; chyba że przypadkiem B’Rial ma szczęście i to się opiera na klamce. Wymieniając się, raz B’Rial, raz Nevis przepiłowali klamkę&#8230; poszło&#8230; czasem jednak szczęście sprzyja.</p>
<p>Poczuła ruch&#8230; Nie tyle go zobaczyła&#8230; nie tyle go usłyszała&#8230; co po prostu poczuła. Tam ktoś jest, czai się za jednym z posągów&#8230; Z lewej czy z prawej?? Jak to przewidzieć&#8230;</p>
<p>Nevis, poproszony rzuca czar&#8230; jednak uczucie że tam ktoś jest i porusza się ze zręcznością kota, nie opuszcza B’Rial.</p>
<p>Rzut do środka na tygrysa&#8230; zwinęła się w locie i opadła na nogi i jedną rękę&#8230;. Cios poszedł górą&#8230; Cios wykonany przez rękę idealnie czarną&#8230; jej rękę&#8230;</p>
<p>Jakby nie wiedziała że taka kopia może istnieć&#8230; elfkę mógłby zabić w tej chwili szok wywołany obserwacją ruchów samej siebie&#8230; A tak&#8230;</p>
<p>B’Rial zawinęła się &#8230; podcięła tamtą&#8230; Jej kopia chyba jednak nie była tak dobra jak oryginał&#8230; runęła na twarz&#8230;</p>
<p>Nie ma śladów krwi&#8230; Kopia&#8230;.</p>
<p>Niezapominajka na szyi&#8230; Ciekawe czy na nią Nevis też byłby taki napalony&#8230; Wyraz jego twarzy daje do myślenia&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Drzwi na trzecie piętro zabezpieczone jakby miały chronić monarchę przed zamachem.</p>
<p>Magia&#8230; ochronna&#8230; jakiś alarm&#8230; nekromancja?? O nie&#8230; w tym zamku to ona grzebać nie będzie&#8230; Niemal zrezygnowała&#8230; Kominek&#8230; rzucił się jej w oczy &#8230;</p>
<p>Szyb biegł przez całą wysokość budynku. Inaczej byłby za drogi. Wąski&#8230; Nie każdy tędy wejdzie&#8230; Ale B’Rial jak najbardziej.</p>
<p>Trzecie piętro to apartament. Dwie duże sypialnie i gabinet&#8230; Papiery&#8230; księga rozchodów i przychodów&#8230; notatka&#8230; jedna i druga&#8230; Księga go pogrzebie&#8230; handel kopiami&#8230; opłacanie oryginałów. Sprytnie to wymyślił, ale jest jeden szkopuł. Klienci nie wiedzieli ze kupują kopie&#8230; „Tamten” nie ma w zasadzie dowodów &#8230; a raczej nie przekona Straży do zabicia kogoś dla dowodu&#8230; Cóż. Czasami i królowi zwiną koronę.</p>
<p>Notatki&#8230; O! To o niej&#8230; Uczennica&#8230; trzeba wyeliminować&#8230; zbyt wścibska&#8230; Cóż. Może to nie o niej&#8230; ale i do niej pasuje&#8230; To pomieszczenie. Ten gabinet jest na Niziołka &#8230; albo Gnoma&#8230; Jeśli tym Gnomem był Farbo, to notatka jest o niej&#8230;</p>
<p>Druga notatka też w zasadzie o niej&#8230; dotyczy celu jaki jej zlecono. Ten mały drań chce wiedzieć czemu jakiś Lenvor chce zabić ową Vorle&#8230; „Przyjąć ją jak królową” Cóż. Widać ten Barani Róg to jednak nie jest speluna&#8230;</p>
<p>Pieniądze. Pełniutka sakiewka Rycerzy&#8230; 100 Rycerzy&#8230; B’Rial przełknęła ślinę&#8230; platyna&#8230; nigdy dotąd nie miała w rękach tego metalu&#8230;</p>
<p>Przeszukanie pomieszczenia przyniosło jednak rozczarowanie. Chodziło wyłącznie o pieniądze. Niemal ze złością, elfka zgarnęła wszystkie magiczne bibeloty. Naszyjnik z niezapominajką, pierścień kontrolujący i śliczną elfią bransoletę o ochronnych właściwościach &#8230;</p>
<p>Sypialnia. Iana&#8230; Verrakai miała dość tej małej dziewki. Gdzie się nie obejrzeć natykała się na nią, albo jedną z jej kopii&#8230; Porozmawiały sobie. Mała wiedziała zadziwiająco mało jak na dwa lata bliskiej znajomości z Bródką. Trochę jednak wiedziała&#8230; Lenvor to „polityczny” przeciwnik Farbo (który jednak jest tym małym skurwielem kierującym tym kramem)&#8230; Aurana Vorle jest zaś dyplomatą&#8230; To i tak nie na głowę młodej złodziejki, ale dzięki dziewczynie miała dość dowodów by iść do władz&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Colier to starszy, sympatyczny człowiek. Ma bary jak niedźwiedź. Wysłuchał spokojnie wszystkich faktów. Nie pyta o bzdury. Nie naciska by zeznawała przed sędzią. Zgadza się z sugestiami że paniczyk i Iana zechcą zeznawać. Iana ma syna którego miasto może jej odebrać&#8230; Paniczyk będzie się obawiał że ojciec zamknie źródełko z pieniędzmi jeśli nie zatuszuje tu swoich wybryków&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Ucieczka z miasta.</p>
<p>B’Rial jest niepocieszona, ale też nie jest specjalnie przerażona tą perspektywą. Kaczedolne na nią czeka, a tam karczma. Co ją może spotkać na prowincji&#8230; Cóż, złodziejce brak doświadczenia w obcowaniu z dziczą by przewidzieć możliwe kłopoty, ale z drugiej strony, tam nie będzie gorzej niż tu kiedy ludzie Farbo zaczną na nią polować. Nene też nie wydaje się przerażona wyjazdem. B’Rial zaproponowała jest spółkę i partnerstwo. Czemu nie. Z karczmy spokojnie obie wyżyją. Nene zaś ewidentnie pragnęła odmiany. Elfka nie sądziła że tamta naprawdę chce polować na ludzi. Nena zresztą wygląda na dziewczynę, której wieś nie jest obca. Najgorzej z Nevisem&#8230;</p>
<p>Jego pożegnanie z rodzicami musiało być niezwykłe. Już podczas wizyty kilka godzin wcześniej B&#8217;Rial miała wrażenie, że jego stosunki z ojcem są co najmniej napięte&#8230; Po tym jak będzie musiał się ukrywać na prowincji, pewnie popsują się jeszcze bardziej. Przez chwilę poczuła się winna&#8230;</p>
<p>Prezent. Dał jej prezent. Nie czuła się jak osoba której piękni młodzieńcy dają prezent.</p>
<p>Kolczuga. Delikatny splot jakiego elfka nigdy jeszcze nie widziała. Sama wychowana w mieście, na ulicy przez złodziei i ulicznice nie miała nic z elfiego dziedzictwa. Ba. Ledwo mówiła swoją ojczystą mową.</p>
<p>Ciągle w szoku dała się zaprowadzić pod Wielką Bramę. Tam, nadal w szoku, dała się włożyć do drewnianej skrzyni i powieźć w nieznane.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Kaczedolne to jedna ze wsi utrzymujących Pharest. Aby zasłużyć na taką nazwę, musiała to być prawdziwie mała i obskurna wieś. Już w drodze, zamknięta w skrzyni B&#8217;Rial doszła do wniosku że nie ma najmniejszego zamiaru żyć w tej dziurze dechami zabitej. Co to by w ogóle było za życie, pokolenie za pokoleniem tych samych nudnych, wiejskich gąb. Może Nene zgodzi się zarządzać karczmą w ich wspólnym imieniu, odpalając elfce co jakiś czas część zysku. Ona sama mogłaby podróżować. Zajrzeć do Milendii &#8230; może odwiedzić księcia Alberta Cadweriusa?? Pojechać dalej, sprawdzić gdzie też może być Retwalen? Miała czas.</p>
<p>Nevis&#8230;?</p>
<p>Cóż, to kłopot. On pewnie będzie chciał wrócić do Pharest. Rozumiała go. To jego dom. Tam żyją jego rodzice. Jednak trochę szkoda.</p>
<p>Postój.</p>
<p>Spacer, który w założeniu miał pozwolić B&#8217;Rial na rozprostowanie kości skończył się cichą, szemraną rozmową z Nevisem. Przyjęła jednak prezent. Speszona, nie bardzo wiedząc jak ją założyć, poddała się jego działaniom.</p>
<p>Ręce na piersiach, na brzuchu i na udach. Fachowe dłonie dopinające właściwe paski. Wola słabnąca z każdym dotykiem. Czy specjalnie czynił to zadanie takim zmysłowym, czy działo się to przypadkiem. Nogi jej zadrżały&#8230; Wola oporu przed uczuciami jakie ją ostatnio ogarniały, całkiem zanikła.</p>
<p>Ultimatum i zgoda. Obiecał nigdy jej nie skrzywdzić&#8230; nigdy nie opuścić!</p>
<p>Rzuciła się na niego. Całując i pieszcząc. Nie pozostawał dłużny. Jego dłonie wpychały się pod jej ubranie, przekrzywiały zbroję i naciągały świeżo dopasowane paski&#8230;</p>
<p>Chwila za chwilą&#8230; aż do kulminacji&#8230; Jednak spełnienia nie było&#8230; jeszcze nie!</p>
<p>Oderwała się od niego nie mogąc złapać oddechu. Woźnica, stary Krasnolud, którego imienia jakoś nie poznała, okazał się domyślny, albo może Nene go uświadomiła że ani elfka ani jej towarzysz szybko ze spaceru nie wrócą.</p>
<p>Działając być może instynktownie, B&#8217;Rial, zaczęła ściągać z siebie ubrania&#8230;</p>
<p>To był jej pierwszy raz. Ona była dzika i namiętna, on delikatny i zadziwiająco wyrozumiały. Jej dłonie i usta docierały do wszystkich jego zakamarków starając się sprawić mu tyle rozkoszy ile jeszcze w swoim życiu nie doświadczył.</p>
<p>Tej nocy doświadczyła go na tyle sposobów na ile jego wyobraźnia barda pozwoliła&#8230; Czy to była miłość? Czy tylko pożądanie?&#8230; Czy jej poranne pragnienie by obudzić go swoimi ustami pieszcząc go między udami był spowodowany podpatrzoną wiedzą, czy czymś głębszym?? A później, kiedy ostatecznie ruszyli i miała ochotę płakać i śmiać się jednocześnie, to było już uczucie?</p>
<p>Nie potrafiła sobie odpowiedzieć.</p>
<p align="center"><strong> </strong></p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Dni podróży wozem mijały. Po tym pierwszym wybuchu namiętności nie mieli już dla siebie stosownego miejsca. Domyślny uśmiech Krasnoluda też ich zresztą nie zachęcał do śmielszych zachowań. B&#8217;Rial mało zwracała uwagę na okolicę. Miała ochotę jakoś Nevisa obdarować, ale nie miała czym. Tok jej myśli został jednak zakłócony świadectwem, że okolica wcale nie jest spokojna tylko dlatego że leży z dala od miasta.</p>
<p>Szczątki wozu.</p>
<p>Jej kruk, wywołany jeszcze w mieście, latając nad okolicą stanowił jej jedyne zabezpieczenie przed sekretami dziczy. Na ulicy między domami, złodziejka wiedziałaby na co zwracać uwagę. Tutaj była ślepa jak świeżo narodzone kocię.</p>
<p>Ciała wiszące na drzewie. Ścierwo koni na poboczu&#8230; Dziecko, mniej niż pięcioletnie, błąkające się po okolicy.</p>
<p>Krasnolud miał rację. W tej okolicy grasują bandyci. Szczęście, że ślady ich działania były stosunkowo świeże, by szybko nie wrócili w tą okolicę, ale nie tak świeże by byli niedaleko.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Bandytami dowodzi kobieta. To było niemal pewne, skoro nie zdecydowała się na obwieszenie również dziecka. Z drugiej strony skazała to dziecko na powolną śmieć. Nie mogła mieć wszak najmniejszej nawet dozy pewności że ktoś szkraba znajdzie.</p>
<p>Takież to niewesołe myśli płynęły przez głowę B&#8217;Rial gdy razem z Nevisem szli za krukiem w głąb Lasu Pharest, z każdą milą zbliżając się do moczarów oddzielających Region Pharest od Milendii. Tam właśnie kruk dojrzał paki&#8230;</p>
<p>Mąka&#8230; towary jakimi handluje się po wsiach.</p>
<p>Coś tu było strasznie nie tak.</p>
<p>Bandyci napadający okolicę gdzie nie mają szansy się dorobić? Toż to czysty obłęd.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Ruiny. Tu ich zaprowadził nos przywołanego przez Nevisa psa. B&#8217;Rial zagapiła się na niego z podziwem. Ten chłopak co raz bardziej się elfce podobał. Ich umysły pracowały podobnie, choć jej brakowało jego nutki bohaterszczyzny, a jemu jej praktycznego spojrzenia na życie. Połączenie tych cech mogło im przynieść wiele sukcesów, albo rozgoryczeń&#8230; Teraz jednak&#8230;</p>
<p>Zwiad. Powoli w cieniu drzew złodziejka z bardem obchodzili ruiny.</p>
<p>Tu znajdowała się baza wypadowa bandytów. Dwadzieścia koni upchniętych w stajni, za mało ich i za dużo jednocześnie. Wygląda że każdy z bandziorów ma swojego wierzchowca, z drugiej strony więcej jak dwudziestu i tak by się w tych ruinach nie pomieściło.</p>
<p>B&#8217;Rial liczy strażników. Jeden na szczycie wieży&#8230; dwóch na blankach poniżej&#8230; brak osmaleń od pochodni na murach&#8230; albo mają w swym gronie istoty widzące w ciemnościach, albo używają jakiejś innej metody&#8230; żadna jednak nie wydaje się elfce sensowna w tych okolicznościach.</p>
<p>Kruk zostaje. Będzie meldował.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Wieś Kaczedolne nie zasłużyła na miano obskurna. Dziura&#8230; jednak karczma była przyzwoita. Karczmarza podobno bandyci powiesili kilka dni wcześniej (Verrakai zauważyła milcząco, że owi bandyci coś lubią wieszać). Baby co pracowały w karczmie podobno uciekły&#8230; lepiej żeby wróciły, inaczej cały pomysł spali na panewce.</p>
<p>A w ogóle, uznała B&#8217;Rial, trzeba się pozbyć tych bandytów. Psuć będą interes, a jeśli pojawią się we wsi większą liczbą, to sobie przecież sama, z towarzyszami, nie poradzi.</p>
<p>Wieśniacy nie chcą z nią gadać. Ewidentnie bandytom przewodzi Drowka&#8230; Niezwykłe. B&#8217;Rial po raz pierwszy miałaby okazje poznać kogoś ze swej rasy&#8230; a przynajmniej spokrewnionego z jej rasą.</p>
<p>Noc minęła&#8230; spokojnie, żeby nie powiedzieć, przyjemnie.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>W pobliżu jest tylko jedna faktoria. Żądzą nią wyznawcy Hextora z odległej, ale jakże groźnej Hexary. B&#8217;Rial wie o nich tylko tyle że handlują niewolnikami&#8230; okropny zwyczaj. Elfka zaczęła być zdecydowanym wrogiem niewolnictwa gdy samej zaczęło coś takiego grozić i jakoś tak zostało&#8230; chyba że to nieuniknione&#8230; wówczas co poradzić</p>
<p>Przywódczyni enklawy pozuje na twardzielkę. Otacza się magią. Zgodziła się zidentyfikować bransoletę jaką B&#8217;Rial zwinęła Farbo&#8230; jakże dawno temu! Zgodziła się też zrobić taką drugą dla Nevisa&#8230; B&#8217;Rial skręca się wewnętrznie ale &#8230; chyba robi to z miłości&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Ich czworo, czterech chłopów ze wsi, co „potrafią obracać żelazem” cytując krasnoluda, sześciu janczarów z Hexary&#8230; w tym półelf i półdrowka z łukami (kolejny przedstawiciel jej rasy&#8230; B&#8217;Rial chłonie jej gesty i zachowanie). To powinno wystarczyć na bandytów, zwłaszcza jak łucznicy zdejmą strażników a ona sama wbiegnie na mur i zdejmie trzeciego.</p>
<p>Hexarczycy chcieli za to sporej ceny&#8230; Drowkę która dowodzi bandytami na postronku i usługi w karczmie&#8230; B&#8217;Rial ma nadzieję że będą dyskretni. Lepiej by Nevis tego nie widział&#8230; Jeśli zaś chodzi o karczmę&#8230; raz w miesiącu przenocować kuriera to nie jest wielka cena &#8230; zwłaszcza że zapłaci za jedzenie&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=199</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia B&#8217;Rial &#8211; Włamanie do Błękitnej Damy okazało się mało prawdopodobne.</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=197</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=197#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Sep 2009 08:40:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Endaer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia B'Rial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=197</guid>
		<description><![CDATA[26 Octanver, wieczorem i 27 Octanver Włamanie do Błękitnej Damy okazało się mało prawdopodobne. Piekielne ogary to nie są grzeczne pieski&#8230; a raczej są grzeczne, jednak mało usłużne dla przygodnych złodziei. Zamiast z przyjemnością zeżreć podstawioną kiełbasę, ten brytan poszedł po opiekuna. Dobrze, że B’Rial przewidziała trudności. Wprawdzie sądziła że pies po prostu nie zje, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>26 Octanver, wieczorem i 27 Octanver</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Włamanie do Błękitnej Damy okazało się mało prawdopodobne. Piekielne ogary to nie są grzeczne pieski&#8230; a raczej są grzeczne, jednak mało usłużne dla przygodnych złodziei. Zamiast z przyjemnością zeżreć podstawioną kiełbasę, ten brytan poszedł po opiekuna. Dobrze, że B’Rial przewidziała trudności. Wprawdzie sądziła że pies po prostu nie zje, skoro nie dostał smakołyku od pana, ale zabezpieczenie było równie skuteczne. Kiełbasa na sznurku poszybowała przez płot&#8230;. i tą samą drogą wróciła do jej kieszeni. Pozostawał więc plan alternatywny, wymagający i zapewne nieprzewidywalny. Należało zdobyć przepustkę i zwyczajnie wejść do środka jako gość.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Bardackie Sioło, to centrum plotek w Pharest. Bardowie i Minstrele są tu niezwykle liczni. Ilość przyjezdnych powoduje, że dla każdego znajdzie się praca. Tu bez kłopotu Nevis mógł się dowiedzieć kto może mieć zaproszenie do Błękitnej Damy. Oczywiście zrobił to z gracją! Ksiażątko z sąsiedniej Milendii, pozujące na wielkiego artystę, wyfiokowane, okrutne i wymagające. Mówić że się paniczyk bawi, to zrobić spore niedopowiedzenie. Balował, brzmiałoby lepiej. Nevis dowiedział się też, że paniczykowi towarzyszy młoda dziwka&#8230; przypadkiem znana nam kochanka Farbo!</p>
<p>Dziwne!</p>
<p>B’Rial sama by się tego nie dowiedziała tak szybko. Ciężko było to przyznać osobie tak niezależnej, ale z każdym dniem B’Rial musiała polegać bardziej na Nevisie (i rzeczywiście polegała). A ponieważ chłopak robił pewne aluzje co do jej osoby&#8230; robiło się co raz ciężej udawać, że to nie robi na niej wrażenia. Do tego te powtarzające się prośby jakie do niego miała. Cóż jednak poradzić. Musiała wiedzieć, aby przeżyć. Potem &#8230; potem się zobaczy czym przyjdzie za to zapłacić. Na razie mogła za niego spłacić długi i znaleźć mu utrzymanie. Dla jej osobistego honoru będzie to przynajmniej jakieś wyrównanie.</p>
<p>Dobrze chociaż, że sama mogła znaleźć poszukiwanego ptaszka. Krążący nad miastem kruk miał obserwować powóz i dziewczynę którą zabiera. Był to wprawdzie środek do rozpracowania Farbo, ale ewidentnie się przydał inaczej. Młodzian miał ponoć kwatery pod Złotym Bażantem, jednak powóz znajdował się pod Błękitną. Tak więc właśnie balował.</p>
<p>Noc na szczęście była jeszcze młoda gdy obserwowany powóz wrócił pod Bażanta!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Na dworze paskudna pogoda. W Bażancie atmosfera jak z karnawału. B’Rial zaczęła u siebie obserwować talent do przebierania się. Farba do włosów, dwa guziki i chusta spowodowały, że młoda Verrakai, zmieniła się w Tieflinga. Stworzenie równie nietypowe, ale spotykane znacznie jednak częściej niż drowy do których elfka jest faktycznie podobna. Kiedy złodziejka  w towarzystwie Nevisa wsunęła się do Bażanta nikt specjalnie nie zwrócił na nich uwagi.</p>
<p>Całe drugie piętro zajmował paniczyk. Na dole świętował właśnie cały rocznik uczniów nowo powstałej akademii magii. Obdarzeni mieszczanie, przyjezdni szlachcie z nieznanych stron. Wszystkie te młode dupki spragnione uwagi. Zawsze jakaś nabierze się na majątek i gładkie słówka.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Słychać go.</p>
<p>Niemiły zgrzytliwy głos.</p>
<p>Rozkazy popierane uderzeniami.</p>
<p>Dziwne. Tam powinny być dwie kobiety. Słychać jedną.</p>
<p>Zaklęcie którym Nevis usypia ludzi zadziałało równie dobrze jak zawsze.</p>
<p>Zamek puścił bez najmniejszego kłopotu.</p>
<p>Scena. Mężczyzna obnażony i dwie kobiety. Jedna na łóżku miłośnie rozłożona. Całkowicie pijana i śpiąca. Widać nieprzytomna partnerka nie stanowi kłopotu dla paniczyka. Nadal otacza go woń brudu i perfum. Jak jakaś kobieta mogła z nim iść z własnej woli?</p>
<p>Harfa. Przytulona do niej, przywiązana wstążką do ramy łoża, dziwka. Ubrana jest wyłącznie w tą wstążkę. Po chwili rozluźniona pada&#8230; B’Rial zastygła w bezruchu&#8230; nikt jednak nie zareagował.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Ubrania, pieniądze, papiery, przepustka do Błękitnej Damy! Priorytety złodzieja mieszają się z priorytetami szpiega.</p>
<p>Po kolei. Klejnoty. B’Rial ocenia. Nie są rewelacyjne ale czterysta koron się z nich dostanie, zwłaszcza po rozczłonkowaniu. Ludzie mają niemiły zwyczaj poznawania swojej biżuterii. Pojedynczy kamień staje się anonimowy. Gotówka. Tej jest sporo. Nevis spłaci dług, będą też fundusze. B’Rial liczy mieszki&#8230; 100, 300, 500&#8230; 1000 koron w gotówce. Milendyjskie korony są równie dobre jak miejscowe&#8230; albo każde inne.</p>
<p>Nevis znalazł glejt! Medalion. Wygląda znajomo. Każda dziwka taki nosi. Ta przedstawia jednak cierń. Ktoś ma poczucie humoru. Spaczone, ale jednak. Tknięta przeczuciem B’Rial ogląda dziwkę-harfistkę. Złota niezapominajka. Takiej nie widzieli jeszcze&#8230; a może!! Racja. Takie miały panny w Błękitnym. Kochanka Farbo awansowała. Elfka jest zdegustowana. Osobiste niewolnictwo&#8230; na które sama się zdecydowała.</p>
<p>Ubrania. Paniczyk ma wielki kufer pełen towaru. Ma fatalny gust, ale jego rzeczy są najwyższego gatunku i jakości.</p>
<p>Zgroza. On tu ma kobiece stroje!! Nie suknie, tylko jakby uniformy, cóż. Teraz B’Rial brakuje tylko rapiera&#8230; dotąd nie używała. Może czas się nauczyć.</p>
<p>Skrzyneczka. Wygląda jakby zawierała tajemnice&#8230;</p>
<p>Pułapka. Kolec&#8230; diabli wiedzą czym nasączony&#8230;B’Rial rozejrzała się. Po co grzebać w zamku skoro tu musi by klucz&#8230; Ma go na szyi&#8230; jakie to oczywiste. Trochę sprytu&#8230; długa szpila i skrzynka otwarta. Dwa razy by ją kolnęło jakby nie ten spryt.</p>
<p>Pochodzenie&#8230; Milendia&#8230; jakieś księstwo&#8230;Albert Cadwerius&#8230;</p>
<p>Listy polecające&#8230; bez znaczenia&#8230;</p>
<p>Akt dzierżawy dziwki imieniem Iana Merto. B’Rial spojrzała na nią z mieszaniną litości i złości&#8230;</p>
<p>O! To ciekawe&#8230;Ojciec go tu przysłał&#8230; To wygnanie za gwałt&#8230; hm&#8230; B’Rial zastanowiła się chwilę. Dobrze byłoby się go pozbyć, no i magiczka lepiej by na tym wyszła niż być zgwałconym przez tego knura&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>List podłożyli pod dom jakiegoś Coliera&#8230; B’Rial się to nazwisko mgliście kojarzy z detektywem miejskim&#8230; Co mogło ale nie musiało być zbiegiem okoliczności&#8230;</p>
<p>B’Rial przepowiadała w głowie jego treść: Albert Cadwerius junior&#8230;. syn jego miłości Alberta Cadweriusa &#8230;. oskarżony w Milendii o gwałt na szlachciance zabawia się w Złotym Bażancie. Właśnie znajduje się w łóżku ze zdecydowanie za młodą adeptką sztuk magicznych . Podpisane &#8230;.. Wrażliwy.</p>
<p>Powinno wystarczyć.</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Zanim wyszli, B’Rial po nich sprzątnęła&#8230; Schowała papiery, zamknęła wszystko co otworzyli&#8230; to właśnie w trakcie tych działań znalazła pierścień&#8230; Oznaczony Niezapominajką idealnie pasował do obroży na szyi Iany&#8230; Magia&#8230; Jakby nie była dość uległa&#8230; Zadrżała&#8230;.</p>
<p>Wyszli przez okno w mrok nocy&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Nevis nie wytrzymał. Zasnął nieomalże na stojąco, w chwili gdy weszli na kwaterę. Sporo pracował&#8230; Nie wiedzieć czemu rozczulona nagle jego widokiem B’Rial nie zdołała się powstrzymać by mu jakoś nie pomóc. Zdjęła mu buty. Poprawiła w pościeli. Koło łóżka położyła brakującą kwotę długu i nakryła go&#8230; Ją samą czekało jednak jeszcze jedno zadanie, zanim wejdzie w Śnienie&#8230; Skompletować ubranie&#8230; Czarne jedwabne spodnie&#8230;. przetykana srebrem granatowa koszula&#8230; czarna kamizela&#8230;. wyglądała w tym ponętnie i groźnie zarazem&#8230; brakowało tylko rapiera&#8230;</p>
<p>Niestety. Pan domu broni nie używał od &#8230; dawna. Jak znaleźli ranem jego rapier, ten był w strasznym stanie&#8230; Nevis nie wykosztował się na żaden komplement, czym &#8230; nie wiedzieć czemu&#8230; o dziwo dla niej samej&#8230; strasznie elfkę zezłościł&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Rapier jaki kupili był&#8230; niezwykły. Nacechowany przez swojego twórcę, z ostrzem ukrytym w rękojeści, dopasowany do jej dłoni i &#8230; w jakiś niezrozumiały sposób&#8230; dopasowany też do obu części jej istoty&#8230; części jakich do tej pory nawet nie widziała&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Dom Błękitnej Damy przyjął ich dźwiękami i obrazami. Uczynna&#8230; a jak&#8230; ubrana w sandałki, płaszcz i obrożę&#8230; młoda dziewczyna objaśniła B’Rial i jej towarzyszowi zasady&#8230; Przez tydzień mają wolny wstęp&#8230; zamknięcie drzwi oznacza prywatność&#8230; mogą sobie wybrać na ten czas&#8230; ofiarę&#8230; . Jest tylko jeden zakaz. Nie można wejść na trzecie piętro.</p>
<p>Tam właśnie muszą się dostać!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Pokoje są najróżniejsze&#8230; Dziewczyny w nich umieszczone reprezentują każdą chyba rasę, każdy gust i pragnienie&#8230; B’Rial szuka tu jednak nie dzikiego seksu&#8230; prawdę mówiąc jako dziewica była tu raczej nie na miejscu&#8230; szuka raczej sposobu dojścia na trzecie piętro&#8230;</p>
<p>Nagle!!</p>
<p>Złodziejka ze zgrozą poznała jedną z dziewczyn! Ba&#8230; sama ją zabiła wbijając w ucho długi kolec&#8230;</p>
<p>B’Rial skręciła do tego pokoju wciągając za sobą Nevisa.</p>
<p>Panna jej nie poznała&#8230;</p>
<p>Z wprawą godną mistrzyni zdjęła elfce ubranie&#8230; B’Rial, wykorzystując każdą sztuczkę podpatrzoną w przybytku Matki Dool, doprowadziła tamtą do ekstazy, sama otrzymując to samo&#8230; W tej chwili przestała myśleć&#8230; zaczęły się z nią dziać dziwne rzeczy&#8230; Pojękując podprowadziła dziwkę do Nevisa&#8230; zemsta jest słodka&#8230; teraz on był pod czułym dotykiem wprawnych dłoni&#8230; B’Rial zaś patrzyła&#8230; Nie była z kamienia&#8230; jej dłoń powędrowała do piersi &#8230; druga wsunęła się między uda&#8230; Patrzyła jak jej towarzysz zaspokaja fizyczne potrzeby&#8230;. miała dziwne wrażenie że pod jego zamkniętymi oczami błyszczy jej obraz&#8230; Skończył zanim B’Rial osiągnęła trzeci orgazm&#8230; Złośliwy, ale i rozmarzony uśmiech na jego twarzy świadczył, ze coś wymyślił.</p>
<p>Dziewczyna ustawiona tak jak B’Rial w czasie swojego uwięzienia&#8230;. jej głowa między nogami elfki&#8230; spojrzenie pełne pożądania&#8230; języczek robiący rzecz jakich młoda Verrakai nigdy nie doświadczyła&#8230;</p>
<p>Błysk przed oczami&#8230; Tamta kobieta nie krwawiła&#8230;. zrobiła się zimna i mokra ale nie krwawiła!! A martwy Bergo rozpuścił się&#8230; A przecież łatwiej wrzucić ciało do zatoki!! Wszyscy tak robią i się sprawdza!!</p>
<p>Nagłe olśnienie!!</p>
<p>To nie chodziło o podrzędny burdel&#8230;</p>
<p>Oni chcieli B’Rial umieścić tu! Ale nie ją&#8230;. tylko &#8230; jakąś kopię&#8230; Czy ja to ja?</p>
<p>Kolejny&#8230; najbardziej intensywny orgazm jaki miała w życiu, zlał się u B’Rial z tym przerażającym odkryciem&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Może gdyby nie to co jej właśnie przyszło do głowy, propozycja Nevisa dalszych wspólnych figli byłaby do przyjęcia&#8230; Może by odmówiła, może nie, ale inaczej by zareagowała&#8230; A tak&#8230; zimne martwe spojrzenie było odzwierciedleniem jej wewnętrznego zimna.</p>
<p>W głowie kłębiły jej się pytania. Czy dotykając siebie nadal dotyka ciała a nie jakiego &#8230; obrzydlistwa?</p>
<p>Od tej chwili nie bawiła się już dobrze&#8230; Siłą woli odsuwała od siebie strach&#8230; Jednak jej umysł nadal pracował.</p>
<p>Leżała na łóżku majtając nóżkami. Upozowana na dziecko. Znowu Iana&#8230; nie mogła to być jednak ta sama kobieta&#8230; Wszak tej nocy ją widzieli&#8230;. ile &#8230; Pół dnia temu??</p>
<p>B’Rial znowu wciągnęła Nevisa. Jednak nie miała nastroju by zrobić coś więcej. Przeczucie kazało jej tylko sprawdzić, czy dziewczyna jest dziewicą&#8230;</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
<p>Nevis ją wybrał. Przez tydzień będą ją tu odwiedzać. Ubraną w strój dorastającego dziecka&#8230;. cóż. Może sobie być ubrana w dowolny sposób, ale nie jest istotą żywą&#8230;. śniegowa kukła udająca życie.</p>
<p>Nie była dziewicą&#8230; a przynajmniej od niedawna&#8230;. niemożliwe dla dziwki pracującej na ulicy od kilku już lat. Zresztą to nie jedyny dowód jaki B’Rial znalazła&#8230; W jednym z pokoi wystrojonym jak miejsce Kaźni znalazła właśnie roztapiające się ciało i głowę obok&#8230; .</p>
<p>Żeby jeszcze tak dostać się na trzecie piętro!!</p>
<p align="center"><strong>*          *          *</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=197</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
