<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Angmar blog RPG</title>
	<atom:link href="http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://angmar.adminbros.com</link>
	<description>Blog "Sekty RPG"</description>
	<lastBuildDate>Thu, 12 Aug 2010 18:54:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>[Część 23] Kolejna ciężka noc</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=319</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=319#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 18:54:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ELENTARI</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oczami Daidoji Kiyomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=319</guid>
		<description><![CDATA[Odświeżona i przyjemnie odprężona po wizycie w Pawilonie Herbacianym udałam się do swojego pokoju mając nadzieję na zaznanie chociaż odrobiny snu. Jednak nie danym mi to chyba było, bowiem na moim posłaniu znalazłam list od Sue-sama. Nie pomnę teraz dokładnej jego treści a i nawet nie mam jak sobie jej przypomnieć bowiem zaraz po zaznajomieniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Odświeżona i przyjemnie odprężona po wizycie w Pawilonie Herbacianym udałam się do swojego pokoju mając nadzieję na zaznanie chociaż odrobiny snu. Jednak nie danym mi to chyba było, bowiem na moim posłaniu znalazłam list od Sue-sama. Nie pomnę teraz dokładnej jego treści a i nawet nie mam jak sobie jej przypomnieć bowiem zaraz po zaznajomieniu się z jego zawartością zniszczyłam wiadomość, by nikt prócz mnie nie mógł jej poznać, ale pomiędzy zgrabnie wypisanymi pociągnięciami pędzla poznałam rąbek tajemnicy małżonki mego daimyo i poczułam jak bardzo dużo zmartwień spoczywało na barkach tej kobiety. Chciałam przejść się po murach strażnicy, by ochłonąć z tego, czego się dowiedziałam z lektury listu, jednak z mego zamyślenia wyrwał mnie zatrważający krzyk Pani Nomura.</p>
<p>Zły sen nawiedził jej myśli i wybudziła się z niego cała zatrwożona. W jej sennych majakach ukazał się bowiem obraz jakiejś walki toczącej się na jej oczach i rzeki spływającej karmazynową posoką. Coś, podczas tego snu wciągało ją pod wodę, topiło i dusiło jej zmysły pozbawiając przytomności. Koszmarny ból tortur i znęcania się nad jej senną cielesną powłoką wybudził ją z tego koszmaru. Kiedy dobiegłam do komnat Nomura-sama i dowiedziałam się co się stało, usłyszałam z jej zlęknionych ust, iż wizja, która nawiedziła ją podczas nocnego odpoczynku mogła być przepowiednią przyszłości, opowieścią o przeszłości bądź też krótkim wyrywkiem tego, co właśnie mogło się dziać z jej córką, Risako-sama, uprowadzoną w nieznanym nam kierunku bądź celu. Ponieważ i tak zbliżała się pora na to, bym objęła swoją wartę przed pokojem Masayoshi-sama, zostałam na prośbę Sue-sama przed drzwiami jej komnaty, by być w pobliżu w razie takiej potrzeby.</p>
<p>Nie mogąc już zasnąć, Pani Nomura zechciała przespacerować się po balkonie. Chcąc wypełnić jej prośbę odpowiednio, stanęłam sobie w zasięgu wzroku, niedaleko wyjścia, by móc w każdej chwili znaleźć się przy swej Pani. W pewnym momencie dostrzegłam jakiś cień zwierzęcia unoszący się niemal nad nami. Starałam się dosięgnąć to coś, co się pojawiło przed mymi oczami, ale było dla mnie zbyt daleko. W ułamku sekund rozegrała się cała sytuacja i mogłam tylko obserwować niczym przez cienki papier fusuma jak Sue-sama porywana jest przez cienistą zjawę i odlatuje w powietrzu poza zasięg mego miecza czy też rąk. Nie wiedzieć skąd pojawił się na balkonie Mogami-san. Nie dostrzegając innej opcji sięgnął pod poły swego kimona i wyciągnął spod niego łuk i strzałę wymierzając w cienistą istotę. Jednak mimo iż grot dosięgnął zjawy, nie zrobił jej nic, co by spowodowało, że choćby zwolniła czy obniżyła wysokość na jakiej oddalała się coraz bardziej od nas. Nic więcej nie mogliśmy zrobić jak tylko obserwować znikającą coraz bardziej plamę ciemności w mroku bezgwiezdnej niemal nocy. Dostrzegłam dopiero w tym momencie, gdy Bayushi chował swój łuk na swoje miejsce, iż nie był to zwykły całkiem wyrób. Wiedziałam co to jest, chociaż nigdy wcześniej w rzeczywistości nie miałam okazji tego ujrzeć. To był łuk, którym posługiwali się wojownicy ninja, istoty, ludzie, o których krążyły tylko legendy wypowiadane szeptem, choć z przymrużeniem oka. Kim był w takim razie nasz towarzysz, skoro wydawał się nam tak bardzo realnym i rzeczywistym? I dlaczego w dłoniach tak przystojnego mężczyzny o obliczu awatara kami znajdowało się narzędzie znane mi tylko z opowiadań i bajań, którymi przestrzegano co bardziej pochopnych śmiałków przed nierozważnym postępowaniem. Zachowałam jednak tą wiadomość dla siebie nie wiedząc za bardzo co powinnam o tym myśleć.</p>
<p>Przyszedł czas na zdanie raportu memu Panu. Ciężko było opowiedzieć co się wydarzyło, bowiem cała sytuacja rozegrała się w zaledwie parę mrugnięć powiekami. Zaskoczyła mnie jednak reakcja mego daimyo. Zapytał się mnie, poprosił o radę do powinien dalej począć. Cóż mogłam mu odpowiedzieć? Ja, niewiele znacząca bushi, yojimbo, która nie mogła świecić przykładem, samurai-ko, która nigdy nie zaznała podobnych dylematów co On? Odpowiedzią na zadane mi pytanie mogła być tylko prośba skierowana w jego stronę, by podjęte przez niego decyzje, jakiekolwiek by nie były, nie zostały wydane pod wpływem chwili, lecz po spokojnym i uważnym zastanowieniu się. Mój Pan musiał mieć na względzie nie tylko swoje dobro, ale także swoich poddanych, których losy spoczywały na jego barkach. Musiał się na spokojnie zastanowić co dalej powinno się począć, jednak zostawił mi dość wolną rękę w tym, abym mogła doprowadzić całą sprawę do zakończenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=319</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[Część 22] Chwila wytchnienia</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=317</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=317#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 18:52:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ELENTARI</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oczami Daidoji Kiyomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=317</guid>
		<description><![CDATA[Wieczorem spotkaliśmy się wszyscy na wspólnej kolacji. Podczas niej Bayushi Ogai-sama wygłosił nam krótkie przemówienie podczas którego wyjaśnił wszystkim, iż rozeznał się już wystarczająco w sytuacji i że zdaje sobie sprawę z tego, iż wydarzenia podlegają pod działania jego, jako Namiestnika, ale także i pod tsukai-sagasu. Wyznaczył w tym celu jako swego reprezentanta, najlepiej zorientowanego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Wieczorem spotkaliśmy się wszyscy na wspólnej kolacji. Podczas niej Bayushi Ogai-sama wygłosił nam krótkie przemówienie podczas którego wyjaśnił wszystkim, iż rozeznał się już wystarczająco w sytuacji i że zdaje sobie sprawę z tego, iż wydarzenia podlegają pod działania jego, jako Namiestnika, ale także i pod tsukai-sagasu. Wyznaczył w tym celu jako swego reprezentanta, najlepiej zorientowanego ze sowich ludzi, swojego zaufanego sekretarza a nam znanego po prostu już jako Bayushi Mogami-san. Nomura Masayoshi-sama również w odpowiedzi wyznaczył swojego człowieka jako osobę odpowiedzialną z jego ramienia do rozwiązania zagadki ostatnich wydarzeń. Jego wybór, zgodnie z oczekiwaniami co poniektórych, padł na mnie.</p>
<p>Po kolacji miałam możliwość krótkiej rozmowy ze swoim przełożonym. Hideki-sama zgodził się na moją propozycję, aby podobną modlitwę jak w komnatach mego Pana, Kuni mógł odprawić także w piwnicy, w miejscu, gdzie krzyżują się drogi ewakuacji, by i tam zabezpieczyć się przed wejsciem bądź wyjściem ze strażnicy kogoś, kto był obarczony dotykiem mrocznych kami. Wciąż jeszcze pozostawało wiele spraw do wyjaśnienia bądź do załatwienia. Nie miałam najmniejszego pojęcia co wydarzyło się, iż zmarł pierwszy Pan Nomura i jak to się stało, iż Masayoshi-sama objął jego ziemie i pojął za żonę Sue-sama. Także to, dlaczego Pani Nomura pałała żądzą zemsty było dla nas niewyjaśnione. Nie wiedzieliśmy jakie dokładnie kroki podjęła to rozgoryczona na swój los kobieta. Do wszystkiego dokładało się sporo niepewności spowodowanych naszymi obawami czy sam Namiestnik nie był może w to zamieszany. Zastanawiającym dla nas było dlaczego podczas nocnego ataku jego ludzie praktycznie wcale nie zostali naruszeni, jakby zjawy które się pojawiły w Kyuden Nomura ich nie miały powodu dotykać i jakby ich omijały. Zastanawiałam się też czy nie powinnam zwrócić uwagę memu daimyo, ze obecna sytuacja mogłaby sprzyjać tym, którzy czyniliby jakieś zakusy w stronę przejęcia władzy na tych terenach. Nie ułatwiało też niczego rosnące zniecierpliwienie dyplomatów zamkniętych w murach zamku, zwłaszcza zdenerwowana Hitoshi-sama, dyplomatka Smoka okazywała coraz więcej swej irytacji.</p>
<p>Kręcąc się wewnątrz murów Kyuden Nomura zbierałam w całość wszystkie niespokojne myśli. Było sporo do zrobienia, więc trzeba się było ogarnąć i odłożyć na bok wszystkie niepewności skupiając się na tym co jeszcze mogło nas czekać. Udało się mi dopilnować sprawy rzucenia ochronnego kręgu w rzeczonej piwnicy, o której rozmawiałam ze swoim przełożonym ledwie parę chwil wcześniej. Po załatwieniu jeszcze kilku drobiazgów spotkałam pomiędzy korytarzami strażnicy Mogami-san, który akurat podobnie do mnie miał chwilę wolnego czasu. Udaliśmy się do Pawilonu Herbacianego wypić wspólnie obiecaną czarkę herbaty. Okazał się nader miłym kompanem do towarzystwa. Trudno się było przeciwstawiać jego urokowi zwłaszcza, gdy zaproponował przyjaźń. Roztaczał wokół siebie niemal nie do odparcia czar, w którym bez trudu zapewne można się było zanurzyć i poddać zauroczeniu jego osobą. Serce stawało się kruche, gdy jego drobny gest czy uśmiech podczas rozmowy stawał się niby niewiele znaczącym, ale jakże przyjemnym akcentem wypowiedzi.</p>
<p>Podczas kiedy ja poddawałam się odrobinie relaksu i spokoju w zaciszu herbaciarni, Kuni-san, Hida-san oraz Mirumoto-san rozmawiali z Daidoji Hideki-sama. Yori-san chciał uzyskać pozwolenie od mojego przełożonego na to, by zwiedzić całe piwnice. Jednak Daidoji odwrócił zgrabnie jego uwagę od tego co się może znajdować w podziemiach strażnicy wychwalając niezwykłą etykietę Kraba. Fakt był jednak faktem, że mój towarzysz dotychczasowych podróży rzeczywiście się taką potrafił pochwalić, co było raczej niezwykłą rzeczą w klanie, który raczej nie należał do takich, które potrafiły delikatnie ujmować słowa swej wypowiedzi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=317</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[Część 21] Nauczka</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=313</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=313#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 18:49:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ELENTARI</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oczami Daidoji Kiyomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=313</guid>
		<description><![CDATA[Mój umysł ani moja dusza nie były na tyle uspokojone, bym odpowiednio podeszła do propozycji Mirumoto-san na temat wspólnego sparingu. Stanęłam do walki ze złym, niewłaściwym nastawieniem i ono przyniosło swoje owoce. Murai-san dał mi nauczkę, którą na długo zapamiętam. Utrata przytomności spowodowana jego solidnym atakiem była dla mnie odpowiednią zapłatą za brak uwagi i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Mój umysł ani moja dusza nie były na tyle uspokojone, bym odpowiednio podeszła do propozycji Mirumoto-san na temat wspólnego sparingu. Stanęłam do walki ze złym, niewłaściwym nastawieniem i ono przyniosło swoje owoce. Murai-san dał mi nauczkę, którą na długo zapamiętam. Utrata przytomności spowodowana jego solidnym atakiem była dla mnie odpowiednią zapłatą za brak uwagi i nieumiejętność wyciszenia się oraz przygotowania do zmierzenia się z przeciwnikiem. Przez moje nieopanowanie i nieodpowiednie nastawienie pozwoliłam odsłonić się na cięcie treningowej broni czego efektem było właśnie odcięcie się na chwilę mojego umysłu od rzeczywistości. Kiedy powróciłam świadomością do sali, w której ćwiczyliśmy, zrozumiałam swój błąd.</p>
<p>[i]”Domo arigato gozaimasu, Mirumoto Murai-san za udzieloną mi lekcję.”[/i] – podziękowałam swojemu sempai, jednak ten chyba poczuł się dziwnie słysząc moje słowa. Zapewne niezrozumiałe były one dla niego, jednak dla mnie stały się pokutą za moją nadgorliwość i brak wyciszenia przez sparingiem a zarazem stały się pieczęcią nad tym, bym w przyszłości nigdy więcej nie pozwoliła sobie na nieuwagę i niedocenienie swego przeciwnika. Ta lekcja pokory była dla mnie znamienna. W jednej chwili uświadomiłam sobie, że jeśli kiedykolwiek z podobnym mętlikiem w myślach przystąpiłabym do walki z rzeczywistym wrogiem, ściągnęłabym na siebie nieszczęście i przegraną. To nie mogło mieć więcej miejsca i dlatego byłam wdzięczna Smokowi za to, iż w odpowiedniej chwili pozwolił mi to zrozumieć. Dzięki niemu już nigdy nie dam nikomu takiej szansy na to, bym z powodu wewnętrznych rozterek stała się nieuważna bądź bym pochopnie oceniła przeciwnika dźwigając po tym na swych barkach własną klęskę.</p>
<p>Udałam się na odpoczynek, który po wszystkich minionych zdarzeniach był mi tak bardzo potrzebny. Niestety nie każdy miał na tyle sił, by zmierzyć się z miękkością dawaną przez własny futon. Pan mój, Nomura Masayoshi, wciąż krążył po blankach strażnicy nie mogąc sobie znaleźć miejsca, by uspokoić myśli. Odnaleźli go tam Yori-san i Murai-san oferując wszelką pomoc w rozwiązaniu jego problemów, jakiejkolwiek natury by one nie były. Wracając do przydzielonych Hida komnat, Yori-san napotkał śpiących yojimbo, którzy powinni stać na warcie przed pokojami Pana Nomura. Okazując swoją wspaniałomyślność, obiecał im nie wypowiedzieć na głos nawet jednego słowa nikomu na ten temat. Jednak po cichu zostało mi to przekazane, bym mogła być na baczności ze względu na konieczność zapewnienia całkowitego bezpieczeństwa memu daimyo. Postanowiliśmy, że wykorzystując przychylność kami żywiołów, Kuni-san zabezpieczy komnatę mego Pana ochronną modlitwą a także, dla pełnego już bezpieczeństwa, przed pokojem przydzielonym Szmaragdowemu Namiestnikowi. Jednak aby nie wprowadzać zamieszania spowodowanego naszą decyzją, poszłam porozmawiać z sekretarzem Bayushi, odciągając jego uwagę od naszych działań. Nie wiedzieć czemu, ale nie mogliśmy jakoś nabrać zaufania do tego człowieka, chociaż moje serce, jakoś stało się bardziej miękkie dla niego odkąd ujrzałam podczas rozmowy z nim i Sue-sama, odsłonięte od maski jego oblicze. Propozycja wspólnego wypicia herbaty ze Skorpionem chyba była właśnie takim okazaniem mężczyźnie mojego zainteresowania. Odroczyliśmy to jednak do późniejszych chwil, gdyż Mogami-san miał jeszcze coś do zrobienia a przecież nie mogłam pozwolić na to, by z mojego powodu przekładał swoje plany.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=313</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[Część 20] Posłaniec złych wieści</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=311</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=311#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 18:48:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ELENTARI</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oczami Daidoji Kiyomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=311</guid>
		<description><![CDATA[Niedługo po wyjściu z opiekuńczych murów świątyni udałam się na osobistą rozmowę z mym daimyo. Zostałam poproszona o towarzyszenie Panu Nomura w spacerze po dziedzińcu, gdzie żadne niepożądane ucho nie dosłyszałoby treści przeze mnie przekazywanej. Pomimo ostrożnego i uważnego przeze mnie dobierania słów, niełatwo było powiedzieć to, czego się dowiedziałam. Bo jak ująć w zdania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Niedługo po wyjściu z opiekuńczych murów świątyni udałam się na osobistą rozmowę z mym daimyo. Zostałam poproszona o towarzyszenie Panu Nomura w spacerze po dziedzińcu, gdzie żadne niepożądane ucho nie dosłyszałoby treści przeze mnie przekazywanej. Pomimo ostrożnego i uważnego przeze mnie dobierania słów, niełatwo było powiedzieć to, czego się dowiedziałam. Bo jak ująć w zdania to, że małżonka mego Pana oskarża o coś Masayoshi-sama? Jak miałabym powiedzieć, że padły słowa o zamordowaniu pierwszego Pana Nomura? Najdelikatniej jak tylko potrafiłam zrelacjonowałam rozmowę Pani Sue-sama ze Skorpionem. Ale i tak miałam wrażenie, że to, co wypowiadały moje usta stawało się ostrzem raniącym bardziej niż jakakolwiek stal. Żaden mój gest, którym chciałabym czy też mogłabym w takiej chwili spróbować pocieszyć mego daimyo nie miał prawa wyjść poza ramy mego ciała i sztywnych, jakże bezosobowych w takiej chwili ruchów wykonywanych podczas ukłonu i odmeldowania się. Zagryzając zęby z bezsilnej złości na samą siebie, że to właśnie mnie przyszło być posłańcem takich wiadomości, udałam się na salę treningową, by ćwiczeniami mięśni zagłuszyć myśli krążące w mej głowie.</p>
<p>Po drodze spotkałam Skorpiona, którego niedawna rozmowa była sprawcą tych wszystkich dylematów, nawiązującego przyjacielskie stosunki z kilkoma yojimbo z Kyuden Nomura. Sake czasami zbyt łatwo niektórym rozwiązuje języki, bo byłam świadkiem jak ich rozmiękczone napitkiem usta opowiadają Bayushiemu o pierwszym małżonku Sue-sama. Gdybym tylko mogła, uciszyłabym te ich zbyt długie języki zdradzające rzeczy i sprawy, które w pierwszej kolejności powinny docierać raczej do uszu tych, którzy mieli się zająć tą sprawą z ramienia klanu a nie obcych nawet jeśli tym obcym miał być sekretarz Szmaragdowego Namiestnika. Westchnęłam jednak w duchu z jeszcze większą ochotą sprężając swoje kroki w stronę sali treningowej, by na niej znaleźć rozwiązanie dla skołatanych myśli i pełnego niepewności serca.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=311</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[Część 19] Rozmowa ze Skorpionem</title>
		<link>http://angmar.adminbros.com/?p=309</link>
		<comments>http://angmar.adminbros.com/?p=309#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 18:46:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ELENTARI</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oczami Daidoji Kiyomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angmar.adminbros.com/?p=309</guid>
		<description><![CDATA[Wszyscy rozeszli się powoli do swoich obowiązków. Trzeba było zająć się między innymi organizacją powrotu dyplomaty Kraba na jego ziemie. Od czasu ataku pozostawał wciąż nieprzytomny a jego pobratymcy z pewnością by się nim zajęli odpowiednio. Tutaj, na zamku mego Pana raczej w tej sytuacji nie było po temu odpowiednich warunków. Jednak nie każdemu to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Wszyscy rozeszli się powoli do swoich obowiązków. Trzeba było zająć się między innymi organizacją powrotu dyplomaty Kraba na jego ziemie. Od czasu ataku pozostawał wciąż nieprzytomny a jego pobratymcy z pewnością by się nim zajęli odpowiednio. Tutaj, na zamku mego Pana raczej w tej sytuacji nie było po temu odpowiednich warunków. Jednak nie każdemu to było dane, aby zaznał odpoczynku. Bayushi Mogami-san poprosił o możliwość rozmowy z Sue-sama i to ku pewnym obawom niektórych, na osobności. Zostałam poproszona o to, by jako jedyna osoba pozostać z małżonką mego daimyo na sali, by ją wspierać swoją obecnością. Nie miałam pojęcia dlaczego to właśnie mnie wybrano do tej roli, ale przyjęłam to jako zaszczyt. Odebrałam to bowiem jako okazanie mi ze strony mych przełożonych ogromnego zaufania. W razie konieczności byłabym jedyną osobą, która mogłaby słysząc niezręczne pytanie Skorpiona, próbować wybronić z honorem Panią Daidoji od odpowiedzi stawiającej ją bądź też mego Pana w mało komfortowej sytuacji. No cóż. Miałam być ostatecznością, ale nawet i w takiej roli pokładano we mnie nadzieję, iż spełnię dobrze swój obowiązek.</p>
<p>Dziwne miałam wrażenia spoglądając na Bayushi-ego. Pod skórą nieco nieświadomie, ale czułam, że potrafiłby omamić swymi słowami i narzucić własny tok myślenia swojemu rozmówcy. Dla dobra Pani Sue-sama musiałam być czujna, dostrzegając za wczasu możliwe zagrożenie ze strony tego mężczyzny, gdyby zechciał z niej wyciągnąć informacje, które nie były przeznaczone dla jego uszu. Bardzo niezręczna sytuacja, ale mimo osobistych wrażeń nie mogłam pozwolić na to, by w jakikolwiek sposób odcisnęła piętno na tej rozmowie. Niedokończone słowa małżonki mego daimyo [i]”Bałam, że się dowie&#8230;”[/i] wprowadzały mętlik w głowie. Nikt z nas, ani ja ani też tym bardziej Mogami-san nie potrafił odgadnąć co stało za tak sformułowanym stwierdzeniem. Jednak dopiero po kolejnych zdaniach wypowiedzianych przez moją Panią wyszło na jaw, iż jej styczność ze skazą i to, że miała ona swój wpływ na nią miało miejsce około szesnastu lat temu, przed przyjściem na świat Panienki Risako-sama.</p>
<p>Na te słowaSkorpion na naszych oczach zdjął maskę. Poczułam jak mi się na ten widok serce łamie. Oblicze tego mężczyzny, skrywane na co dzień przed wzrokiem innych potrafiło by skruszyć najtrwalszy mur. Był tak przystojny, że pewnie niejedna kobieta poszłaby za nim w ogień, byle tylko móc zginąć z jego imieniem wypowiedzianym na swych wargach. Ten moment, ledwie chwila, ale wystarczyła, by Pani Nomura wyjawiła nam swój sekret. Przyznała się do tego, ze zrobiłaby wszystko, byle tylko zemścić się na mym daimyo za śmierć jej pierwszego małżonka. To była straszna wiadomość, bo jakże nieoczekiwana przez nas. Niosła z sobą ogrom konsekwencji i wniosków co do tego, co się już wydarzyło i co się jeszcze mogło wydarzyć. Mogliśmy błądzić niczym w ciemności po omacku zastanawiając się co nas będzie czekać, bo chyba nikt nie odważyłby się sądzić, iż zemsta rozgoryczonej kobiety nie była by poważnym zagrożeniem dla wszystkich, którzy stanęliby na jej drodze.</p>
<p>Odprowadzając Panią Sue-sama do jej komnat, aby mogła odpocząć po sporym, jak było to dla mnie dostrzegalne, wysiłku, czułam się bardzo rozbita. Nie łatwe było to brzemię coś takiego usłyszeć i udźwignąć na swych barkach. Czekała mnie z pewnością rozmowa z mym Panem, aby przekazać mu wieści o tym, do czego przyznała się jego małżonka. Nie miałam pojęcia jak to przekazać, bo każde słowo, które przychodziło do mej głowy wydawało się tak oschłe, beznamiętne i brutalnie obdzierające z jakichkolwiek nadziei. Musiałam się sama pozbierać zanim miałabym się stawić przed obliczem Pana Nomura. Jednak mój bezpośredni przełożony, Daidoji Hideki-sama zezwolił mi na chwilę wytchnienia i przemyśleń. Zaciszne mury Świątyni Fortun ukoiły moje myśli na tyle, bym z większym zdecydowaniem mogła stanąć i zdać relację z rozmowy ze Skorpionem. Jendak niewiele czasu w niej sama spędziłam. Odnalazł mnie tam Murai-san prosząc, abym jemu i pozostałym towarzyszom wyjawiła treść rozmowy z Bayushi. Nie mogłam tego zrobić, dopóki bym nie otrzymała zgody mego Pana na zdradzenie im dokładnych słów, które padły podczas tego spotkania. Jedyne znaczące informacje dla rozwiązania zagadki całej sprawy czyli to, że początek obecnych zdarzeń miał miejsce przed narodzinami Panienki Risako musiał im wystarczyć do czasu, aż Nomura-sama zdecyduje co począć dalej z tym wszystkim.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://angmar.adminbros.com/?feed=rss2&amp;p=309</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
